Specjalny zespół urzędników z Ministerstwa Skarbu Państwa zakończył właśnie kontrolę prywatyzacji spółek z sektora wielkiej syntezy chemicznej. Chodzi o sprzedaż 80-proc. pakietów Zakładów Chemicznych Nowa Sarzyna i bydgoskiego Zachemu firmie Ciech i tarnowskich oraz kędzierzyńskich Azotów niemieckiemu koncernowi PCC. - W najbliższym czasie protokół z kontroli trafi do ministra - powiedziano nam wczoraj w biurze prasowym resortu. Po zapoznaniu się z dokumentami MSP zdecyduje, czy wspomniane firmy trafią do wybranych już pół roku temu inwestorów, czy może przetargi prywatyzacyjne zostaną unieważnione.
Tymczasem od Małgorzaty Iwanejko, prezes Zakładów Azotowych Puławy, spółki należącej w ponad 70 proc. do Skarbu Państwa, usłyszeliśmy niedawno ciekawą deklarację: - Jeśli PCC nie kupi Zakładów Azotowych w Tarnowie i Kędzierzynie, Puławy będą nimi zainteresowane - powiedziała M. Iwanejko. - Tarnów by nam bardzo odpowiadał - dodała.
To właśnie sprzedaż ZAT i ZAK wzbudziła wątpliwości resortu skarbu. Wybór PCC na inwestora dla obu firm krytykowali także parlamentarzyści rządzących ugrupowań: PiS, Samoobrony i LPR. Twierdzili, że w czasie procesu prywatyzacyjnego nie wzięto pod uwagę wiarygodności finansowej inwestora i że niemiecka firma nie będzie w stanie spełnić warunków umowy. MSP zrealizowało dotychczas niecałe 9 procent planu prywatyzacji na bieżący rok. Deklaracja prezes Puław może pomóc ministrowi podjąć decyzję o unieważnieniu sprzedaży ZAT i ZAK.