Zgodnie z zasadą, że otrzymane pieniądze z Unii Europejskiej należy wydać w ciągu trzech lat, Polsce groziła utrata środków przyznanych w 2004 r. na realizacje Sektorowego Programu Operacyjnego Transport. Tempo wypłat z niego było do tej pory bardzo wolne, tak że na koniec lipca do beneficjentów trafiło tylko 33,7 mln zł (a do końca roku powinno ok. 340 mln zł). Jednak w sierpniu sytuacja diametralnie siź poprawiła - wypłacono 67 mln zł, głównie na dotacje do zakupów taboru kolejowego. W ciągu jednego miesiąca beneficjenci otrzymali dwa razy więcej unijnych pieniędzy niż od momentu wstąpienia Polski do UE.

- System wykorzystania unijnych funduszy w zakresie transportu w końcu zaczął normalnie funkcjonować - mówi Krzysztof Siwek, dyrektor Departamentu Zarządzania Programem Transport w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. Zapewnia, że do beneficjentów będą trafiały coraz większe sumy. Według niego, we wrześniu ma to być prawie 100 mln zł, a w październiku być może uda się do końca wykorzystać transze unijnych pieniędzy z 2004 r.

Jak mówi K. Siwek, w ramach przyśpieszania wydatków w programie, rząd zdecydował o przyznaniu 88 mln zł na dokończenie budowy linii warszawskiego metra. Pochodzą one z dotacji na inne inwestycje, których realizacja siź opóęnia. To już druga pula środków przekazanych z unijnych funduszy na ten cel - w lipcu br. wygospodarowano prawie 400 mln zł. - Musimy przyłożyć się, by te pieniądze wydać. Jest to ambitne zadanie, bo na jego realizacjź jest 1,5 roku - mówi K. Siwek.

Choć oddala się niebezpieczeństwo niewykorzystania w tym roku unijnych środków, nie oznacza to do końca problemów z programem transportowym. Aby nie stracić pieniędzy w przyszłym roku, beneficjenci będą musieli otrzymywać miesięcznie po 70-80 mln euro. Czyli tyle, ile mają dostać w całym bieżącym roku .