W trakcie sesji indeks WIG20 zyskiwał już 0,5 procent, ciągnięty do góry właśnie przez KGHM. Potem jednak spadł o nawet 0,8 procent poniżej środowego zamknięcia ze względu na eskalację konfliktu pomiędzy członkami koalicji rządowej - Prawem i Sprawiedliwością (PiS) oraz Samoobroną i rosnącą groźbę samorozwiązania sejmu. "Mieliśmy wzrosty, ale niestety doniesienia ze sceny politycznej wywołały niepewność i wzrosty zamieniły się w półprocentową stratę" - powiedział makler Domu Maklerskiego Banku Zachodniego WBK Paweł Kubiak.
Przed głębszymi spadkami indeks powstrzymywały akcje KGHM, który zyskał na koniec dnia 2,3 procent, odreagowując gwałtowny spadek w środę, kiedy to spółka straciła 5,3 procent.
"Dzisiejsze wzrosty KGHM nie są jeszcze zapowiedzią odwrócenia dotychczasowego trendu. Negatywne nastawienie do rynków surowcowych utrzyma się według nas przynajmniej do końca roku i to będzie kluczowe dla notowań KGHM" - powiedział analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku Michał Marczak.
Za kiepskimi perspektywami dla rynku akcji przemawia eskalacja konfliktów politycznych, zarówno w Polsce, jak i na innych rynkach wschodzących, perspektywy dalszych spadków na rynku surowców oraz dalsza niepewność związana z polityką monetarną w USA.
"Uważamy, że wyjdziemy z obecnego przedziału notowań (2900-3000 punktów) i to dołem (...). Do końca roku spadniemy, jednak nie powinniśmy przebić poziomu 2700 punktów" - powiedział Marczak.