Przepisy o akcyzie, pobieranej przy rejestracji aut, są niezgodne z prawem unijnym - orzekła Eleanor Sharpston, rzecznik generalny Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jeżeli z opinią angielskiej prawnik zgodzą się sędziowie ETS, konieczny będzie zwrot podatku kierowcom, którzy kupili pojazdy za granicą. Tak kończy się sprawa Macieja Brzezickiego, który zażądał od izby celnej zwrotu podatku od sprowadzonego z Niemiec starego volkswagena.

E. Sharpston stwierdziła, że zróżnicowanie akcyzy w zależności od wieku pojazdu (aż do 65 proc. wartości) to dyskryminacja importerów. Podatek płaci się bowiem tylko przy pierwszej rejestracji - w przypadku aut kupowanych w kraju - kiedy samochód jest nowy. Stawka podatku wynosi wówczas, w zależności od pojemności silnika, 3,1 lub 13,6 proc. W efekcie starszy samochód sprowadzany z zagranicy jest opodatkowany wyżej niż identyczny, kupowany w kraju. Zdaniem rzecznik, narusza to przepisy traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. E. Sharpston nie zgodziła się z wyjaśnieniami rządu, że różnicowanie stawek podatku rekompensuje straty wynikające z zaniżania wartości aut w deklaracjach. Zakwestionowała także argument, że nie ma mowy o dyskryminacji, skoro od 1 maja 2004 r. z Unii Europejskiej trafiło już do Polski 2,15 mln pojazdów.

Wyrok ETS spodziewany jest najwcześniej za dwa miesiące. Do tej pory Trybunał orzekał zwykle, że nienależnie pobrany podatek musi być zwrócony. Ministerstwo Finansów szacowało, że może to kosztować do 2,2 mld zł (tyle podatku zapłacili sprowadzający auta od czasu wstąpienia do UE). Proponowało więc, by ewentualne rekompensaty przysługiwały tylko płacącym akcyzę już po wyroku Trybunału. E. Sharpston nie zgodziła się na ten wniosek. Platforma Obywatelska zapowiedziała, że przygotuje wzór wniosku, w którym kierowcy upomnieć się będą mogli o zwrot podatku.