W piątek górnicy spotkali się z wiceszefem resortu gospodarki Pawłem Poncyljuszem, żeby rozmawiać o rządowej strategii dla górnictwa węgla kamiennego do 2015 roku. Mimo zapowiedzi związkowców z kopalń awantury nie było.

Górnicy i eksperci z branży zgłosili zastrzeżenia wobec strategii. Chodziło przede wszystkim o plany restrukturyzacji Kompanii Węglowej. P. Poncyljusz chce, aby KW sprzedała dwie swoje kopalnie Węglokoksowi. W grę wchodzi również sprzedaż zakładów Południowemu Koncernowi Energetycznemu. Zdaniem górników, ten pomysł jest nie do przyjęcia. - Wiadomo przecież, że chętni znajdą się tylko na najlepsze kopalnie. W jaki sposób ich pozbycie się ma pomóc Kompanii? Poza tym nie wiadomo, czy PKE i Węglokoks stać na kupno zakładów - uważa jeden z przedstawicieli "Sierpnia ?80".

Zdaniem Wacława Czerkawskiego, wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Górników w Polsce, rządowa strategia jest zbiorem luźnych, często wykluczających się pomysłów. Zapisy dotyczące ograniczenia wzrostu wynagrodzeń w górnictwie są - jego zdaniem -absurdalne.

Zarzuty górników dotyczyły również zamiarów prywatyzacji kopalń. Ich zdaniem, są sprzeczne z wcześniejszymi zapewnieniami rządu, że spółki węglowe nie będą wchodzić na giełdę. P. Poncyljusz mówi, że będzie dążył do upublicznienia tych przedsiębiorstw, żeby uczynić je bardziej przejrzystymi. Spór między nim a przedstawicielami kopalń dotyczy również odpraw dla pracowników. Według resortu gospodarki, spółki nie powinny dostawać na ten cel dodatkowej pomocy publicznej.

Poncyljusz ma odpowiedzieć na krytykę górników na początku października. Związkowcy stwierdzili, że chociaż nie są zadowoleni z wyników wczorajszych rozmów, to mogą jeszcze trochę poczekać. Jak długo? Chociaż nikt nie chce tego powiedzieć oficjalnie, to coraz częściej w środowisku górniczym słychać, że pertraktacje z Ministerstwem Gospodarki potrwają do Barbórki, czyli do 4 grudnia. Potem związkowcy mogą przyjechać do Warszawy lub urządzić ogólnopolski protest.