O sukcesie w biznesie decyduje wiele czynników, ale jednym z ważniejszych jest dobry pomysł na działalność. W coraz bardziej konkurencyjnej gospodarce światowej często najlepszym pomysłem staje się kreowanie nowego popytu. Współczesne społeczeństwa znudzone są obfitością i dostępnością wszelkich tradycyjnych dóbr i usług, wobec czego lubią być zaskakiwane. Nie chodzi tu tylko o nowości wynikające z postępu technicznego, ale także o nowe sposoby świadczenia usług.
W nurcie pomysłów na biznes w naukach o zarządzaniu sformułowano niedawno koncepcję strategii błękitnego oceanu. Najprościej mówiąc chodzi o pomysł na działalność, w której w zasadzie nie ma konkurencji, a jeżeli się pojawia, to dopiero w dłuższym horyzoncie czasowym. Błękitny ocean pozbawiony bezpośredniej konkurencji jest przeciwnością czerwonego oceanu, w którym kolor wody jest rezultatem krwawej otwartej walki konkurencyjnej o kurczącą się pulę zysków między wieloma rywalami. Zamiast walczyć z konkurentami strategia błękitnego oceanu polega na skutecznym jej ominięciu. Nie trzeba dodawać, jaki komfort dla firmy sprawia brak konkurencji na rynku.
W położonej w odległości 200 km od koła podbiegunowego szwedzkiej wiosce Jukkasjarvi od siedemnastu lat konstruuje się co roku z lodu i śniegu hotel, który stał się unikatową atrakcją turystyczną w skali światowej. Pobyt w tym hotelu trzeba rezerwować z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, co najlepiej świadczy o wykreowaniu stałego popytu dzięki pomysłowi na biznes w miejscu, do którego poprzednio pies z kulawą nogą by się nie wybrał. Oczywiście, biednych wiosek jest na świecie nieporównanie więcej niż pomysłów na przyciągnięcie turystów, jednak teoretycznie w każdej wiosce można wykreować atrakcyjną działalność przynoszącą dochody mieszkańcom.
Jestem pełen podziwu dla twórców pomysłu agencji ratingowych. Ktoś wpadł na pomysł, by oceniać według wymyślonych przez siebie zasad przedsiębiorstwa, projekty inwestycyjne czy kraje. Druga, trudniejsza w realizacji część pomysłu, to przekonanie banków, instytucji finansowych i inwestorów, że noty ratingowe nadawane w niezależny i obiektywny sposób precyzyjnie określają wiarygodność kredytową ocenianych podmiotów. Po uzyskaniu odpowiedniej renomy, także międzynarodowej, działalność firm ratingowych stała się niezwykle dochodowym biznesem. W firmach ratingowych, które osiągnęły rozmiary dużych korporacji, prawdopodobnie duża część przychodów przypada na opłatę za renomę. W tym przypadku również został wykreowany popyt, który wychodzi naprzeciwko potrzebom wielu zainteresowanych. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie rynków bez informacji ratingowych.
Podobny biznesowy rodowód powstania mają organizacje obliczające indeksy giełdowe. Coraz częściej obok giełd zajmują się tym wyspecjalizowane firmy. W tym przypadku popyt ze strony inwestorów jest bardzo duży. Wydatek na przetworzoną informację giełdową w dowolnych konfiguracjach jest nieznaczny wobec zysków, jakie można osiągnąć odpowiednio ją wykorzystując. Jest to również interes dla samych giełd, gdyż nie dość, że pobierają one opłaty licencyjne za udostępnianie notowań, to także lepsza informacja przyczynia się do zwiększania obrotów.