Reklama

Przeoczenie sądu czy matactwo ŁDA?

ŁDA twierdzi, że od lat czeka na decyzję sądu w sprawie ogłoszenia upadłości spółki. Wprowadza inwestorów w błąd, nie ma bowiem żadnego postępowania upadłościowego

Publikacja: 25.09.2006 09:52

Na początku września Zdzisław Tokarski, prezes ŁDA Invest, po raz wtóry stwierdził, że wymiar sprawiedliwości wciąż analizuje sytuację giełdowej firmy. Zapewnia, że przed miesiącem wysłał do łódzkiego sądu pismo, w którym domaga się podania informacji na temat zaawansowania postępowania upadłościowego ŁDA. - Jeszcze nie dostałem odpowiedzi - mówi Zdzisław Tokarski.

Przypomnijmy, że przed ponad czterema laty Daewoo TU (obecnie Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń) złożyło w sądzie wniosek o upadłość firmy powstałej na bazie Łódzkiej Drukarni Akcydensowej. Giełdowa spółka przyłączyła się do niego, rezygnując przy tym z możliwości zawarcia układu z wierzycielami. ŁDA Invest twierdzi, że do tej pory nie dostało od sądu żadnego zawiadomienia w tej sprawie.

Sędziowie zaniemówili?

"Parkiet" dowiedział się jednak, że wniosek o upadłość ŁDA Invest, złożony w lipcu 2002 r. przez Daewoo TU, został zwrócony wierzycielowi we wrześniu następnego roku. W październiku 2003 r. sąd odrzucił także zażalenie firmy ubezpieczeniowej od tej decyzji. Powód: uchybienia formalne. Z posiadanych przez nas informacji wynika ponadto, że żaden podmiot nie złożył później wniosku o upadłość łódzkiej firmy. Od trzech lat nie toczy się zatem postępowanie upadłościowe spółki bankruta. Dodatkowo w zeszłym roku miejsce banków, Daewoo TU, NFI Fortuna i Internetowego Domu Maklerskiego - wierzycieli giełdowej spółki - zajęła spółka zależna od ŁDA Invest - Powązkowska Invest. Zatem Daewoo TU (PTU) nie miałoby już powodu do wnioskowania o upadłość ŁDA.

- O oddaleniu wniosków Daewoo TU przed trzema laty nieoficjalnie dowiedziałem się dwa tygodnie temu - twierdzi Z. Tokarski. Dodał, że nie pomyślał o obecnej bezzasadności ewentualnego wniosku Daewoo TU.

Reklama
Reklama

Prezes twierdzi, że sąd nie poinformował go wcześniej o tym. Nie udało nam się jednak potwierdzić tej informacji w łódzkim sądzie, który zajmował się sprawą upadłości ŁDA. - Gdybym nawet taką informację otrzymał, to nadal oczekiwałbym ogłoszenia upadłości - mówi Z. Tokarski. Tłumaczy, że oddalenie wniosku wierzyciela nie powinno skutkować zamknięciem postępowania, gdy wcześniej starania o upadłość firmy poparł zarząd. Tak jednak nie jest.

Nieznajomość prawa szkodzi

- Jeśli sąd odrzucił wniosek wierzyciela, do którego przyłączyła się bankrutująca spółka, to postępowanie zostało po prostu zakończone - mówi Dominika Wągrodzka, adwokat z kancelarii bnt Neupert Zamorska & Partnerzy. To oznacza, że prezes Tokarski nie jest świadomy sytuacji prawnej kierowanej przez siebie spółki lub chce, by tak myśleli inni.

Nie ulega wątpliwości, że ŁDA Invest przekazywało inwestorom nieprawdziwe informacje. Podawało bowiem w raportach okresowych, że sąd nie zajął jeszcze stanowiska w sprawie upadłości spółki. Co na to Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (od 19 września zastąpiona przez Komisję Nadzoru Finansowego)?

Możliwe dotkliwe sankcje

Ustaliliśmy, że Komisja nie podjęła jeszcze kroków w celu wyjaśnienia, czy ŁDA Invest naruszyło obowiązki informacyjne. Co może grozić firmie, jeśli nadzorca rynku kapitałowego dopatrzy się nieprawidłowości? - Do miliona złotych kary pieniężnej lub wykluczenie akcji z obrotu giełdowego albo obie sankcje jednocześnie - wyjaśnił Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG.

Reklama
Reklama

Kara pieniężna dla niewypłacalnej spółki, która ma kilkadziesiąt milionów złotych niespłaconych zobowiązań, nie byłaby skuteczna. Stałaby się kolejnym niezapłaconym rachunkiem. A jednak... - Jeśli członek zarządu nie wniesie do sądu o upadłość spółki w ciągu dwóch tygodni od dnia, w którym dowie się, że jest ona niewypłacalna, może mieć kłopoty - zauważa mecenas Wągrodzka. - Osoba ta będzie musiała z własnego majątku zaspokajać wierzycieli firmy, jeśli aktywa spółki okażą się zbyt małe - dodaje. ŁDA Invest posiada jedynie kamienicę w Łodzi. Jej wartość to około 5 mln zł, ciąży na niej 7 mln zł hipoteki.Nadzorca zbada

Przed ewentualnym ukaraniem ŁDA Invest i spłacaniem długów spółki z kieszeni prezesa Tokarskiego (jedynego członka zarządu), Komisja oraz sąd będą musieli ustalić stan faktyczny. Prawdopodobne jest bowiem, że to sąd nie wysłał do ŁDA informacji o oddaleniu wniosków wierzyciela (a spółka była przecież stroną postępowania) lub przesyłka nie dotarła do firmy z innych przyczyn. Komisja przypomina o spółce Net-Trade, która przed laty chciała zadebiutować na GPW. Sąd nie poinformował jej o istotnym wpisie do Rejestru Handlowego (obecnie Krajowego Rejestru Sądowego). Firma udowodniła, że nie miała wiedzy o tym zdarzeniu, więc nie została ukarana.

Prezes hobbysta

Zdzisław Tokarski twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Jego zdaniem, brak reakcji ze strony sądu jest zadziwiający, a wina za stracone trzy lata leży po stronie wymiaru sprawiedliwości. Co zrobi prezes, gdy uzyska potwierdzenie, że nie ma żadnego postępowania upadłościowego? Czy niezwłocznie uda się do sądu, by złożyć wniosek w tej sprawie? - Porozmawiam z prawnikami, co mogę w takiej sytuacji zrobić - odpowiada wymijająco Z. Tokarski.

Obecny prezes ŁDA Invest kieruje spółką od sześciu lat. Nie pobiera za to wynagrodzenia. - Nawet gdybym chciał, to i tak kasa jest pusta - tłumaczy Z. Tokarski. Z czego zatem się utrzymuje? - Mam emeryturę, a prezesowanie to moje hobby - odpowiada. Na czym konkretnie polega to hobby? - Staram się sprzedać łódzką kamienicę oraz pozyskać partnera, który poprzez połączenie z ŁDA mógłby szybko wejść na warszawską giełdę - mówi Z. Tokarski. Dodaje jednak: - Na razie bez sukcesów.

Czy nadzorcy

Reklama
Reklama

ŁDA Invest

rzeczywiście

nadzorują spółkę?

Adrian Boczkowski

"PARKIET"

Reklama
Reklama

Każda spółka akcyjna musi mieć radę nadzorczą. Jej członkowie mają patrzeć zarządzającym na ręce, działając w imieniu i interesie akcjonariuszy. W przypadku spółek notowanych na giełdzie nadzorcy jeszcze bardziej powinni czuwać nad działaniami zarządu. Pierwszy powód: akcjonariat jest często bardzo rozdrobniony. Drobny inwestor nie jest w stanie kontrolować poczynań kierownictwa przedsiębiorstwa,

a tym bardziej wpływać na jego działania. Drugi powód: spółki publiczne muszą być przejrzyste, by inwestorzy mieli zaufanie do rynku kapitałowego. Czy tak swoją rolę postrzegają także nadzorcy ŁDA Invest? Nie dowiedziałem się tego, mimo wielokrotnych prób. Maciej Hochman (zrezygnował 31 sierpnia), Włodzimierz Kowalewski, Dariusz Majchrzak, Jarosław Fonk i Paweł Marczak nie chcieli ze mną rozmawiać o ŁDA. Czy wiedzą o jakichś nieprawidłowościach? Prezes ŁDA nie chciał tego komentować. A nadzorcy ci to być może jego dobrzy znajomi. Wszyscy byli lub są związani ze spółką Traffic Club Corporation lub Konsmetal. Firmy te mają siedzibę przy Brackiej 25 w Warszawie. Dokładnie tam, gdzie ŁDA Invest. Zbieg okoliczności? Nie wierzę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama