Na początku września Zdzisław Tokarski, prezes ŁDA Invest, po raz wtóry stwierdził, że wymiar sprawiedliwości wciąż analizuje sytuację giełdowej firmy. Zapewnia, że przed miesiącem wysłał do łódzkiego sądu pismo, w którym domaga się podania informacji na temat zaawansowania postępowania upadłościowego ŁDA. - Jeszcze nie dostałem odpowiedzi - mówi Zdzisław Tokarski.
Przypomnijmy, że przed ponad czterema laty Daewoo TU (obecnie Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń) złożyło w sądzie wniosek o upadłość firmy powstałej na bazie Łódzkiej Drukarni Akcydensowej. Giełdowa spółka przyłączyła się do niego, rezygnując przy tym z możliwości zawarcia układu z wierzycielami. ŁDA Invest twierdzi, że do tej pory nie dostało od sądu żadnego zawiadomienia w tej sprawie.
Sędziowie zaniemówili?
"Parkiet" dowiedział się jednak, że wniosek o upadłość ŁDA Invest, złożony w lipcu 2002 r. przez Daewoo TU, został zwrócony wierzycielowi we wrześniu następnego roku. W październiku 2003 r. sąd odrzucił także zażalenie firmy ubezpieczeniowej od tej decyzji. Powód: uchybienia formalne. Z posiadanych przez nas informacji wynika ponadto, że żaden podmiot nie złożył później wniosku o upadłość łódzkiej firmy. Od trzech lat nie toczy się zatem postępowanie upadłościowe spółki bankruta. Dodatkowo w zeszłym roku miejsce banków, Daewoo TU, NFI Fortuna i Internetowego Domu Maklerskiego - wierzycieli giełdowej spółki - zajęła spółka zależna od ŁDA Invest - Powązkowska Invest. Zatem Daewoo TU (PTU) nie miałoby już powodu do wnioskowania o upadłość ŁDA.
- O oddaleniu wniosków Daewoo TU przed trzema laty nieoficjalnie dowiedziałem się dwa tygodnie temu - twierdzi Z. Tokarski. Dodał, że nie pomyślał o obecnej bezzasadności ewentualnego wniosku Daewoo TU.