Czeski rząd zatwierdził wczoraj plany dalszej prywatyzacji koncernu energetycznego CEZ. Prawdopodobnie jednak na rynek giełdowy trafi mniejszy pakiet, niż początkowo przewidywał minister finansów Czech Vlastimil Tlusty.
Przed tygodniem mówiono o prywatyzacji kolejnych 16 proc. akcji CEZ-u. Sprzedaż takiego pakietu - wartego ok. 77 mld koron (ponad 10 mld zł) - dawałaby wciąż czeskiemu rządowi pakiet większościowy - ponad 51 proc. głosów na WZA spółki. Gabinet Mirka Topolanka zdecydował jednak wczoraj, że w prywatne ręce trafi mniej akcji: górna granica to równowartość 31 mld koron (ok. 4,3 mld zł), co odpowiada niespełna 7 proc. akcji.
Informacja o możliwej sprzedaży walorów CEZ-u spowodowała spadek kursu tej spółki na praskiej giełdzie. Papiery potaniały wczoraj o 2,12 proc., do 742,2 korony.
Jeszcze w tym roku - zgodnie z zapowiedziami zarządu - CEZ ma zadebiutować na warszawskim parkiecie. Ewentualną przyszłoroczną ofertę akcji tej spółki przeprowadzono by zatem równolegle na giełdzie w Pradze i na GPW.