Możliwość skupowania akcji własnych w celu umorzenia przegłosowano na walnym zgromadzeniu Żywca pod koniec lipca. Podjęta wówczas uchwała mówi, że firma może w ciągu roku obrotowego skupić nie więcej niż 10 proc. walorów. Skup akcji będzie regulowany odrębną uchwałą WZA, na którym ustalana jest m.in. cena, po jakiej browar ma nabywać papiery.
Dwaj najwięksi udziałowcy spółki - austriacki Brau Union (zależny od Heniekena) i holenderski Harbin (łącznie kontrolują 98 proc. kapitału zakładowego), złożyli wniosek o zwołanie NWZA, które miałoby zatwierdzić plan skupu w celu umorzenia do 5,3 proc. papierów. Spółka będzie musiała zapłacić za nie do 300 mln zł. Akcjonariusze chcą żeby cena za walor była nie niższa, niż średni kurs z trzech miesięcy poprzedzających NWZA, na którym zostanie podjęta decyzja o buy backu. Jednak wynagrodzenie za akcję nie powinno przekroczyć 500 zł. Spółka utrzymuje, że ma niezbędne środki by sfinansować taką operację bez szkody dla jej dalszego funkcjonowania. Jej kapitał własny przekracza miliard złotych.
Wyjście z GPW
korzystne dla spółki
Czy decyzja u wykupie części akcji to krok do wycofania spółki z giełdy? - Nie słyszałem o takich planach - mówi Krzysztof Rut, dyrektor ds. korporacyjnych Żywca. Jednak zdaniem Łukasza Wachełko, analityka CAIB wyjście browaru z GPW miałoby sens. W wolnym obrocie jest niecałe 2 proc. z ponad 11 mln walorów. Od dwóch lat średnio na sesji właściciela zmienia kilkaset akcji Żywca. - Utrzymywanie spółki na giełdzie, gdy free float jest mniejszy niż 10 proc. mija się z celem. Najrozsądniejsze w tej sytuacji jest wycofanie papierów z parkietu - uważa analityk.