Dlaczego w Polsce tak wolno buduje się drogi? Bo prawo nie sprzyja szybkiemu przeprowadzaniu inwestycji - twierdzi Zbigniew Kotlarek, pełniący obowiązki dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. I dlatego postuluje, by jak najszybciej uchwalić zmiany w prawie, które umożliwią przyśpieszenie procesu inwestycyjnego. Chodzi m.in. o nowelizację prawa zamówień publicznych (skrócenie czasu trwania przetargów), ochrony środowiska (szybsze uzyskiwanie niezbędnych zezwoleń) czy zagospodarowania przestrzennego (ułatwienie procesu przygotowywania inwestycji). - Bez tych zmian istnieje poważne zagrożenie dla poprawy systemu drogowego w Polsce - alarmuje Z. Kotlarek.

Przedstawiciele GDDKiA powtarzają te argumenty - niczym mantrę - od dłuższego czasu. Na wczorajszej konferencji podparli je raportem firmy EC Harris (zajmującej się zarządzaniem inwestycjami infrastrukturalnymi). Według niej, wprowadzony w 2004 r. system zamówień publicznych cofnął proces wyłaniania wykonawców w Polsce "o całe lata w stosunku do innych krajów UE". Podobnie jest z bardzo restrykcyjnymi przepisami ekologicznymi. Zdaniem Michała Skorupskiego z EC Harris, dodatkowym czynnikiem negatywnie wpływającym na tempo prac drogowych są braki kadrowe. Wykonawcy poszukują już nie tylko kadry inżynierskiej, ale także wykwalifikowanych robotników. Pojawiły się pierwsze przypadki, gdy pracownicy byli ściągani z zagranicy (np. Słowacy pracują przy budowie obwodnicy w Międzyrzecu Podlaskim) - Przyczyną tych problemów są masowe wyjazdy robotników do innych państw UE - wyjaśnia ekspert EC Harris. Dodaje, że powoduje to gwałtowny wzrost płac, a co się z tym łączy - także wzrost kosztów budowy.

GDDKiA już zaczęła to odczuwać - firmy startujące w przetargach żądają coraz większych wynagrodzeń, bo muszą więcej płacić robotnikom.