Środa miała być dniem, w którym planowano rozpoczęcie rozmów między PiS a PSL o ewentualnej koalicji. Sceną polityczną wstrząsnęło jednak ujawnienie przez TVN we wtorek w nocy nagrań pokazujących, jak wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Adam Lipiński próbuje nakłonić posłankę Samoobrony Renatę Beger do poparcia PiS. W zamian oferuje stanowiska rządowe i miejsca na listach wyborczych. Ludowcy zawiesili rozmowy koalicyjne, Platforma Obywatelska i SLD oskarżyły rządzącą partię o korupcję polityczną i zażądały natychmiastowego zwołania Sejmu oraz dymisji rządu. Tej ostatniej nie będzie. Dziś spotka się tylko prezydium izby, by zdecydować, co dalej. Decydujący głos ma tam jednak marszałek Marek Jurek (PiS).
Na "taśmy TVN" inwestorzy zareagowali wyprzedażą złotego. Polska waluta straciła do euro 0,4 proc., aby ustabilizować się na koniec dnia na poziomie 3,971 PLN/EUR. Dla rynków jest jasne, że w obecnej sytuacji PiS odwlekać będzie wcześniejsze wybory, obawiając się porażki. Szefowie partii całą sprawę kwituję stwierdzeniem, że doszło do "prowokacji". Dopóki PiS dysponuje 154 głosami, o samorozwiązanie Sejmu będzie trudno. Opozycja snuje więc wizję o "rządzie zgody narodowej", w skład którego wchodziły wszystkie partie, oprócz PiS. Tak sklecona koalicja miałaby trwać do przyszłego roku. Ekonomiści przyznają, że zawirowania nie sprzyjają stabilności na rynkach. Tym bardziej że prawdopodobnym scenariuszem stają się mniejszościowe rządy PiS.
fot. A. Cynka
Liderzy PiS - wiceprezes A. Lipiński, szef klubu
M. Kuchciński oraz wicemarszałek Senatu K. Putra - nie widzą potrzeby przedterminowych wyborów.