Dylemat związany jest z oferty funduszy inwestycyjnych. Otwarci - to ci, którzy sprzedają fundusze różnych firm. Zamknięci - oferują wyłącznie jednostki funduszy ze swojej grupy kapitałowej. Problem tylko pozornie jest łatwy do rozstrzygnięcia.
Pozornie każdy chciałby mieć dostęp do jak największej liczby funduszy. Niektórzy specjaliści są jednak zdania, że lepiej, jeśli klientowi zapewnia się dostęp do wszystkich kategorii funduszy. Natomiast już w każdej z kategorii oferowanie wielu różnych funduszy nie jest potrzebne. Dlaczego? W ten sposób klientowi wprowadza się tylko zamęt w głowie. Poza tym, jak klient ma wybrać najlepszy fundusz? Najczęściej kieruje się dotychczasowymi wynikami. Tymczasem - jeśli nawet wyniki są dobre - nie są gwarancją wysokich zysków w przyszłości.
Więcej otwartych
W bankowości prywatnej zdecydowaną przewagę mają jednak ci, którzy uważają, że klient powinien mieć możliwość wybrania spośród jak najszerszej oferty. - W przypadku wystandaryzowanych produktów, jakimi są fundusze, tzw. otwarta architektura to standard światowy - mówi szef bankowości prywatnej w jednym z krajowych banków. - Jeżeli rozumiemy private banking jako dostęp klienta do najlepszych rozwiązań inwestycyjnych na rynku, to oczywiste jest, że najlepsze produkty trzeba "mieć na półce". Komponując te produkty, można dopiero budować dla klienta indywidualne rozwiązania - mówi.
I podaje przykład klienta, który chciałby "mieć dostęp" do rynku azjatyckiego. Według niego, w takiej sytuacji trzeba mieć przynajmniej kilku dostawców funduszy inwestujących na tym rynku, co zapewnia możliwość odpowiedniej dywersyfikacji ryzyka związanego z zarządzającym.