Dziś spotykają się sygnatariusze podpisanej w zeszłym roku umowy w sprawie Walcowni Rur Jedność. Stronami porozumienia są: Towarzystwo Finansowe Silesia (organizator transakcji), rosyjski koncern TMK (kupujący), konsorcjum banków pod przewodnictwem ING BSK (finansowały budowę walcowni), a także giełdowy Stalexport (gwarantował kredyty). Mają o czym dyskutować.
Do tej pory nie udało się sfinalizować umowy, a już jutro mija termin, w którym miała być przeprowadzona pierwsza transakcja. Mowa o sprzedaży TMK spółki WRJ Serwis, właściciela nieruchomości, na której znajduje się WRJ. Silesia liczyła na szybką sprzedaż firmy, ale spotkała się ze sprzeciwem mniejszościowych udziałowców WRJ Serwisu. Próbowała więc podwyższyć kapitał, żeby samodzielnie zadecydować o transakcji. Silesia jest jednak państwową spółką i nie może tego zrobić bez zgody Skarbu Państwa. A tej nie ma, gdyż dofinansowanie WRJ Serwisu mogłoby zostać potraktowane jako niedozwolona pomoc publiczna. - Będziemy się starali znaleźć inny sposób sprzedaży WRJ Serwisu - twierdzi Jadwiga Dyktus, prezes Silesii.
Patowa sytuacja w WRJ Serwisie to nie jedyny problem sygnatariuszy zeszłorocznej umowy. Katowicki sąd również pomieszał im szyki. Nie zgodził się na upadłość WRJ. Rosjanie zgodzili się natomiast kupić walcownię bez ciążących na niej zobowiązań, co zapewniała upadłość likwidacyjna firmy. Co teraz? Po zapoznaniu się z uzasadnieniem postanowienia sądu, zarząd WRJ będzie rozważać odwołanie. - W grę wchodzi przedłużenie terminu realizacji umowy z TMK albo przekonstruowanie całego planu sprzedaży WRJ Rosjanom - mówi J. Dyktus.
Silesia ma również 60 proc. udziałów w Walcowni Rur Andrzej. O przejęcie zakładu zabiegają mniejszościowi udziałowcy: Max Aicher i Roman Karkosik. - Zainwestowaliśmy w WRA znaczne kwoty ze środków publicznych. Jeszcze nie nadszedł właściwy moment na sprzedaż naszego pakietu - mówi J. Dyktus. W połowie października zbierze się rada nadzorcza, która będzie dyskutować o dofinansowaniu walcowni.