Reklama

Samorząd linię kolejową chętnie weźmie

Gminy, powiaty i województwa coraz przychylniejszym okiem patrzą na lansowany od kilku lat przez PKP pomysł przekazania im nieczynnych linii kolejowych

Publikacja: 30.09.2006 08:22

W przyszłym tygodniu PKP podejmie kolejną próbę przekonania władz lokalnych do przejęcia nieużywanych linii kolejowych. W ten sposób chce pozbyć się do kilku tysięcy kilometrów tras niegenerujących przychodów. Podczas spotkania, na które zaproszono samorządowców z całej Polski, przedstawi im korzyści wynikające z takiego rozwiązania. - Władze lokalne są odpowiedzialne za organizacje przewozów regionalnych na swoim terenie. Naturalną koleją rzeczy powinno więc być wykorzystanie przez nie nieużywanej infrastruktury kolejowej - mówi Michał Wrzosek, rzecznik PKP.

Tory lub bezrobocie

Nie jest to pierwsza taka próba w wykonaniu kolei. Od kilku lat usiłuje ona zainteresować samorządy tym pomysłem. Do tej pory nie przynosiło to spodziewanych efektów, bo władze lokalne nie kwapiły się do zainwestowania w tory. Sytuacja jednak zmieniła się. Przedstawiciele PKP przyznają, że od pewnego czasu coraz więcej samorządów pyta ich o możliwość przejęcia linii kolejowych. - W ciągu kilku ostatnich lat PKP w ramach cięcia kosztów zlikwidowało wiele nierentownych połączeń. Teraz władze lokalne chcą je ponownie uruchomić - ocenia Krzysztof Rytel z Centrum Transportu Zrównoważonego. - Nie ma tygodnia, by nie zgłosił się do nas jakiś samorząd z prośbą o pomoc w przejęciu torów - mówi Tomasz Strapagiel, prezes Stowarzyszenia Kolejowych Przewozów Lokalnych. Specjalizuje się ono w zarządzaniu liniami, które już trafiły w ręce władz lokalnych (głównie są to linie wąskotorowe). Nadzór sprawuje już nad prawie 350 km torów w pięciu województwach. - Dla samorządów czynna linia kolejowa to nie tylko kwestia mobilności mieszkańców, ale także przyciągnięcia inwestorów. Jej brak często dyskwalifikuje zarówno gminę, jak i miejsce inwestycji - tłumaczy T. Strapagiel.

Mali chcą więcej

Według K. Rytla, najczęściej torami są zainteresowane powiaty i gminy. Niekiedy samorządy chcą zlikwidować linie, by na ich miejscu wybudować np. szlaki rowerowe dla turystów. Podkreśla on, że pozytywne zmiany widać nawet na poziomie województw. Co prawda, nie kwapią się one do przejmowania infrastruktury, lecz myślą nad powoływaniem spółek kolejowych, które zajmą się m.in. reaktywacją zamkniętych połączeń. Sygnałem do tego było stworzenie w ub. r. Kolei Mazowieckich. Teraz blisko uruchomienia podobnego przewoźnika są władze Wielkopolski. - Rozmowy o powołaniu wspólnej spółki są bardzo zaawansowane. Samorząd chce, by rozpoczęła ona działalność od początku przeszłego roku - mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne.

Reklama
Reklama

Tabor przeszkodą

Poważną przeszkodą w wykorzystaniu przez władze lokalne przejętych linii kolejowych może być brak taboru. - W Polsce, poza PKP, nie ma firm, które dysponowałyby wolnym taborem. Trzeba kupować nowy lub też sprowadzić używany z zagranicy. To są duże wydatki, którym samorządy mogą nie podołać - zaznacza K. Rydel. Jak ocenia, szansą dla nich mogą być fundusze unijne. Nie należy więc się dziwić, że władze lokalne często uzależniają przejęcie torów od uzyskania dotacji z Brukseli.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama