W przyszłym tygodniu PKP podejmie kolejną próbę przekonania władz lokalnych do przejęcia nieużywanych linii kolejowych. W ten sposób chce pozbyć się do kilku tysięcy kilometrów tras niegenerujących przychodów. Podczas spotkania, na które zaproszono samorządowców z całej Polski, przedstawi im korzyści wynikające z takiego rozwiązania. - Władze lokalne są odpowiedzialne za organizacje przewozów regionalnych na swoim terenie. Naturalną koleją rzeczy powinno więc być wykorzystanie przez nie nieużywanej infrastruktury kolejowej - mówi Michał Wrzosek, rzecznik PKP.
Tory lub bezrobocie
Nie jest to pierwsza taka próba w wykonaniu kolei. Od kilku lat usiłuje ona zainteresować samorządy tym pomysłem. Do tej pory nie przynosiło to spodziewanych efektów, bo władze lokalne nie kwapiły się do zainwestowania w tory. Sytuacja jednak zmieniła się. Przedstawiciele PKP przyznają, że od pewnego czasu coraz więcej samorządów pyta ich o możliwość przejęcia linii kolejowych. - W ciągu kilku ostatnich lat PKP w ramach cięcia kosztów zlikwidowało wiele nierentownych połączeń. Teraz władze lokalne chcą je ponownie uruchomić - ocenia Krzysztof Rytel z Centrum Transportu Zrównoważonego. - Nie ma tygodnia, by nie zgłosił się do nas jakiś samorząd z prośbą o pomoc w przejęciu torów - mówi Tomasz Strapagiel, prezes Stowarzyszenia Kolejowych Przewozów Lokalnych. Specjalizuje się ono w zarządzaniu liniami, które już trafiły w ręce władz lokalnych (głównie są to linie wąskotorowe). Nadzór sprawuje już nad prawie 350 km torów w pięciu województwach. - Dla samorządów czynna linia kolejowa to nie tylko kwestia mobilności mieszkańców, ale także przyciągnięcia inwestorów. Jej brak często dyskwalifikuje zarówno gminę, jak i miejsce inwestycji - tłumaczy T. Strapagiel.
Mali chcą więcej
Według K. Rytla, najczęściej torami są zainteresowane powiaty i gminy. Niekiedy samorządy chcą zlikwidować linie, by na ich miejscu wybudować np. szlaki rowerowe dla turystów. Podkreśla on, że pozytywne zmiany widać nawet na poziomie województw. Co prawda, nie kwapią się one do przejmowania infrastruktury, lecz myślą nad powoływaniem spółek kolejowych, które zajmą się m.in. reaktywacją zamkniętych połączeń. Sygnałem do tego było stworzenie w ub. r. Kolei Mazowieckich. Teraz blisko uruchomienia podobnego przewoźnika są władze Wielkopolski. - Rozmowy o powołaniu wspólnej spółki są bardzo zaawansowane. Samorząd chce, by rozpoczęła ona działalność od początku przeszłego roku - mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne.