Rząd odchodzi na razie od pomysłu powołania specjalnej agencji, która zajęłaby się emisją papierów dłużnych. W przyjętej w ubiegłym tygodniu przez Radę Ministrów "Strategii zarządzania długiem w latach 2007-2009" nie ma mowy o powołaniu takiego podmiotu. O takich planach mowa była we wcześniejszej wersji dokumentu, na lata 2006-2008. "Dalsza zmiana jakościowa zarządzania długiem, w tym możliwości efektywnego stosowania nowoczesnych instrumentów, wymaga powołania autonomicznej jednostki o dużej samodzielności operacyjnej" - czytamy. Co spowodowało zmianę?

- Zdecydowaliśmy się wykreślić ten zapis, ponieważ powołanie agencji wymaga daleko idących zmian prawnych, dotyczących w zasadzie spraw ustrojowych. Do tej pory nic w tej sprawie jednak nie uczyniono - tłumaczy wiceminister Piotr Soroczyński. - Nie zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Nie chcieliśmy jednak zapowiadać czegoś, co w szybkim czasie nie jest możliwe. W końcu obecny system działa dobrze - dodaje. Obecnie za emisję obligacji odpowiada usytuowany w MF Departament Należności i Zobowiązań Finansowych Państwa. W większości krajów Unii Europejskiej stosowany jest jednak model agencyjny. Argumenty za takim rozwiązaniem to niezależność zarządzających długiem od rządu i nacisków wynikających z bieżących potrzeb pożyczkowych, łatwiejsze pozyskiwanie specjalistów z rynku komercyjnego, a także większa przejrzystość. Niekiedy - jak np. w przypadku brytyjskiego Debt Management Office - agencje długu pomagają w emisji np. samorządom.

Ekonomiści przyznają, że model rządowy działa całkiem dobrze. - Wśród inwestorów panuje opinia, że nasz dług jest dobrze zarządzany. Departament w resorcie finansów nie jest poddawany naciskom politycznym. Nie sadzę, aby zmiana modelu była potrzebna - mówi Ryszard Petru, główny ekonomista BPH.

Kraje zaliczane do "rynków wschodzących", które reformowały ostatnio sposób zarządzania długiem (np. Turcja, Brazylia), nie zdecydowały się na powołanie agencji. Zamiast tego, wyodrębniły w stosownych departamentach resortów finansów "front-office" (odpowiada za kontakt z inwestorami), "back-office" (bada potrzeby pożyczkowe rządu) i "middle office" (dopasowuje potrzeby do stosownych instrumentów dłużnych). Po spełnieniu takich warunków model rządowy akceptują zwykle Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy.