Wydarzeniem tygodnia na światowych rynkach był atak Dow Jones Industrial Average na historyczne szczyty hossy. Mimo niesprzyjającego akcjom okresu, amerykański indeks zakończył kwartał wzrostem największym od 11 lat (4,7 proc.). W tym kontekście wielu inwestorów i analityków zachowanie indeksu WIG20 odbierało jako bardzo słabe. Zostawmy na chwilę powody, dla których GPW utraciła korelację z rynkami za oceanem i zastanówmy się, czy faktycznie polski rynek jest taki słaby, czy to może amerykańskie indeksy pokazały nadzwyczajną siłę? Dla wielu inwestorów to zapewne jedno i to samo, ale odpowiedź na tak postawione pytanie jest kluczowa dla oceny kondycji rynku i prognozowania jego zachowania w kolejnych miesiącach.
Zgodnie ze schematem
Wbrew powszechnej opinii, polskie indeksy wcale nie zachowywały się źle w ostatnich miesiącach. Oczywiście, takie stwierdzenie staje się prawdziwe w momencie gdy porównujemy GPW nie do rynków rozwiniętych, ale chociażby do historycznej średniej z analogicznego okresu w minionych kwartałach i latach. Bynajmniej nie jest to żadne żonglowanie statystykami mające na celu pozytywną ocenę rynku. Gdyby tak miało być, to wystarczyłoby podać osiągnięcia indeksu MIDWIG, który w III kw. zyskał aż 20,7 proc. Skoncentruję się jednak na najważniejszym dla indywidualnych inwestorów indeksie WIG20.
We wrześniu WIG20 zanotował spadek 1,43 proc., i jest to wynik lepszy od średniej stopy zwrotu we wrześniu liczonej od 1995 r., która wynosi 2,01 proc. Sam ostatnio przestrzegałem przed taką fragmentaryczną oceną rynku, więc spójrzmy na zachowanie WIG20 na przestrzeni całego roku. Pierwszy kwartał indeks zakończył na poziomie 2864,83 pkt (wobec zamknięcia 2005 r. na 2654,95 pkt), II kw. zamknęliśmy na 2889,67 pkt (+24,84 pkt kw./kw.), a ostatnie piątkowe zamknięcie mamy na 2918,83 pkt (+29,16 pkt kw./kw.).
Pierwsze, co rzuca się w oczy przy takim porównaniu, to fakt, że przez pół roku WIG20 prawie nie zmienił swojej wartości. Najciekawsze jednak jest to, że niemal co do punktu jest to zgodne z historyczną średnią z ostatnich 11 lat. Jeśli obecne poziomy WIG20 porównywać do modelowego przebiegu wartości indeksu WIG20 na podstawie średniej z tygodniowych zmian w podanym okresie, to do końca września WIG20 zyskał 10,36 proc. od początku roku, przy średniej od 1995 r. na poziomie 9,72 proc. Jeśli stopy zwrotu zarówno w krótkim, jak i dłuższym okresie są tak zbliżone do historycznej średniej, to wniosek, jaki się nasuwa, jest taki, że to jedynie rozpuszczenie inwestorów skalą wcześniejszej hossy, oraz relatywnie mocniejsze zachodnie parkiety zachęcają - moim zdaniem - do nieco błędnej negatywnej oceny zachowania warszawskiej giełdy.