Sobotnia decyzja amerykańskiego Kongresu, uniemożliwiająca operatorom kart kredytowych pośredniczenie w obsłudze internetowego hazardu, nie jest bez znaczenia także dla GPW. Roczna wartość obrotów rynku internetowego hazardu oceniana jest na 12 mld USD, z czego 7 mld USD przypadało na rynek amerykański. Nie może zatem dziwić poniedziałkowy gwałtowny spadek kursów firm, które umożliwiają obstawianie zakładów sportowych czy rozgrywki pokerowe za pośrednictwem internetu. Wymazanie ponad połowy rynku oznacza, że część z działających na nim podmiotów po prostu nie przetrwa, a żaden nie jest wart tyle, co przed decyzją amerykańskiego ustawodawcy.

Bardzo mocno dotknięty został londyński rynek AIM, na którym notowane są nie tylko same firmy bukmacherskie, ale wiele podmiotów obsługujących branżę (piszących oprogramowanie, obsługujących przelewy). W największym stopniu do spadku indeksu opisującego koniunkturę na AIM o ponad 2 proc. - do najniższego poziomu w tym roku - przyczyniła się zniżka notowań przyjmującego zakłady Sportingbet (o 60 proc.). Rynek AIM, przeznaczony dla małych, wzrostowych spółek, postrzegany jest przez niektórych jako konkurent warszawskiej giełdy. Kłopoty szeroko pojętej branży internetowego hazardu są zatem dla GPW w krótkim terminie korzystne, bo absorbują uwagę jej rywala.

O jedną czwartą spadł także wczoraj kurs notowanej na giełdzie w Wiedniu bukmacherskiej firmy bwin. Przyczyniło się to do przeceny indeksu ATX - o prawie 2 proc.