Reklama

Nie lubię poniedziałków

Publikacja: 03.10.2006 09:29

Tradycją ostatnich tygodni staje się niemal zerowa aktywność największych inwestorów na poniedziałkowych sesjach. Trudno się temu dziwić, gdy z tygodnia na tydzień, w ramach  konsolidacji trwającej już dwa miesiące, z reguły zarówno czekamy na jakieś ważne wydarzenie w najbliższym tygodniu, jak i za każdym razem jesteśmy po kolejnym tygodniu marazmu, nie dającego inwestorom żadnego wyraźniejszego impulsu. Nie inaczej było wczoraj.

Większość obrotów generowały transakcje bardzo małej wartości oraz fundusze wykorzystujące arbitraż. Ta ostatnia grupa przesądziła o wyniku sesji, którego w żaden sposób nie należy

interpretować.

Zachowanie kursów przez cały dzień w żaden sposób nie było bowiem związane z tzw. kondycją rynku, ale wynikało z rozmiarów bazy uruchamiającej koszyki zleceń. O kierunku tych zleceń przesądziły rynki regionu, które dwukrotnie zwiększając pesymizm na kontraktach doprowadziły do ich zejścia pod poziom WIG20 i uruchomienia koszyków zleceń sprzedaży. Najpierw była to reakcja na wyniki węgierskich wyborów samorządowych (czytaj - przedłużenie politycznej niepewności), a potem przełamanie porannych dołków na węgierskim BUX (zapowiedź wystąpienia premiera

Węgier o wotum zaufania osłabiła forinta). O tych wahaniach nikt na następnych sesjach nie będzie pamiętać, szczególnie gdyby na rynku pokazał się w końcu jakiś poważniejszy kapitał. Tylko co może go teraz zachęcić lub przestraszyć, skoro polityczne rozstrzygnięcia w Polsce odłożone zostały przynajmniej do następnego tygodnia?

Reklama
Reklama

Warto zwrócić uwagę na opublikowany wczoraj indeks PMI dla Polski, który jest miernikiem koniunktury w polskim przemyśle. W danych za wrzesień mamy trzeci z rzędu spadek wartości indeksu, który wyniósł 53,5 pkt (mediana prognoz analityków wynosiła 54,0 pkt), wobec 53,8 pkt w sierpniu i 55 pkt w lipcu. Wprawdzie dalej jesteśmy ponad magiczną barierą 50 pkt., to pamiętajmy, że rynek akcji dyskontował bardzo wysoką dynamikę wzrostu gospodarczego. Martwi też fakt, że największą zmianę z subindeksów odnotowały "nowe zamówienia eksportowe". W sierpniu mieliśmy 53,9 pkt, a we wrześniu już tylko 52,1 pkt. To dobra wskazówka tego, które spółki mogą mieć problem w kolejnych miesiącach. Rozczarowaniem był też indeks ISM w USA, co ze względu na surowce GPW nie pomoże.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama