Zaznaczył jednak, że rząd nie wyznaczy żadnej konkretnej daty na wypadek gdyby nie udało się osiągnąć wyznaczonych celów. "Forsowanie euro na siłę nie jest rozsądne" - odpowiedział Soroczyński w trakcie seminarium zapytany, dlaczego rząd nie stara się spełnić wspomnianych kryteriów przy panującej obecnie koniunkturze gospodarczej.
"Nasza ścieżka jest rozsądna. Chcemy spełnić kryteria w 2009 roku. To może oznaczać, że moglibyśmy przyjąc euro w 2012 roku" - powiedział dziennikarzom. Wszystkie 10 krajów, które w 2004 wstąpiły do Unii Europejskiej (UE) zobowiązało się do przyjęcia euro. Jednak w przypadku Polski, Czech i Węgier perspektywa ta osłabiła się z powodu przeszkód w przeprowadzeniu reformy finansów publicznych. Rządzące Prawo i Sprawiedliwość (PiS) ociąga się z wprowadzeniem euro, ponieważ oznaczałoby to redukcję wydatków w celu obniżenia deficytu budżetowego, który jest główną przeszkodą na drodze wejścia Polski do strefy euro. "To nie jest kwestia woli politycznej, tylko wyboru, w jakim tempie chcemy, aby ten proces przebiegał" - powiedział Soroczyński.
((Tłumaczyła: Anna Panek; Redagował: Adrian Krajewski; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))