Przypomnijmy, że początkowo czeski koncern energetyczny zamierzał wejść na polską giełdę już w I połowie tego roku. W czerwcu jednak dość nieoczekiwanie wstrzymał prace. Jego przedstawiciele wyjaśniali wtedy, że przyczyną są zawirowania w handlu prawami do emisji dwutlenku węgla. W sierpniu zarząd CEZ-u wrócił do pomysłu wprowadzenia akcji na GPW. Na początku września, podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, prezes spółki Martin Roman ogłosił, że debiut w Warszawie nastąpi w październiku i że CEZ nie przewiduje wprowadzenia swoich akcji na żadną inną giełdę. Czeski gigant, podobnie jak większość zagranicznych spółek, które już weszły na warszawski parkiet, będzie równolegle notowany w Warszawie i na swoim rodzimym rynku.
Prezes Martin Roman podkreśla, że dzięki wejściu CEZ-u na polską giełdę, kapitalizacja naszego rynku wzrośnie o ok. 15 proc. Dodajmy, że po debiucie koncern będzie największą, pod względem wartości rynkowej, spółką notowaną w Warszawie (patrz wykres).
Zalecenia i ratingi rosną
Zdaniem analityków, akcje CEZ-u będą się cieszyć dużym zainteresowaniem polskich inwestorów. Zarząd czeskiego giganta najbardziej liczy na polskie fundusze emerytalne, które dotychczas nie miały możliwości dokonywania większych inwestycji w energetykę, ponieważ jest ona w nikłym stopniu reprezentowana na warszawskiej giełdzie.
Zainteresowanie CEZ-em może jeszcze bardziej wzrosnąć z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że zdaniem analityków, wartość spółki może istotnie wzrosnąć. Wczorajszą sesję w Pradze CEZ zakończył na poziomie 796,5 koron (wzrost o 0,72 proc.), tymczasem wiele rekomendacji mówi o cenie znacznie powyżej 1000 koron. Przedwczoraj zaś agencja ratingowa Standard and Poor?s podniosła ocenę wiarygodności czeskiego koncernu z BBB+ do A-.
Po drugie, istnieje szansa na to, że na początku przyszłego roku przez giełdy zostanie przeprowadzony kolejny etap prywatyzacji CEZ-u. Czeski rząd deklaruje, że chciałby sprzedać kolejne 7 proc. akcji koncernu, warte ok. 31 mld koron (4,35 mld zł).