Manipulowanie przez banki sposobem oceniania zdolności do spłaty zadłużenia osób chcących zaciągnąć kredyt hipoteczny zaniepokoiło Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego. Nadzór bankowy wysłał w tej sprawie pismo do banków. Fakt otrzymania takiego pisma potwierdziliśmy w dwóch bankach. Bezpośrednią przyczyną wysłania przez GINB listu do banków był, jak się dowiedzieliśmy, artykuł w "Parkiecie" z połowy września. W tym tekście porównywaliśmy kwoty, jakie banki są skłonne pożyczyć takiemu samemu przykładowemu klientowi.
Prośba o wyjaśnienia
Sam nadzór bankowy nie potwierdził faktu korespondencji z bankami. - Każdy sygnał - także w postaci artykułów prasowych - dotyczący działalności banków może być podstawą działań GINB jako organu wykonawczego KNB, szczególnie jeśli dotyczy większej grupy banków. Jeśli nadzór decyduje się podjąć działania, to adresuje je do wszystkich banków - stwierdziła natomiast Izabela Świderek-Kowalczyk, rzeczniczka NBP.
W piśmie do banków nadzór poprosił o wyjaśnienia w sprawie sposobu określania tzw. minimum socjalnego. To kwota, jakiej - według banku - potrzeba na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Reszta dochodu wykazywanego przez potencjalnego klienta może pójść na spłatę zadłużenia. Nawet stosunkowo niewielkie zmiany w minimum socjalnym mogą doprowadzić do znacznego zwiększenia lub zmniejszenia zdolności kredytowej klienta.
Zastosowały się do zaleceń?