Złoty umacnia się w szybkim tempie. Wczoraj euro notowano po 3,93 zł, podczas gdy jeszcze w końcu ubiegłego tygodnia europejska waluta kosztowała ponad 3,98 zł. Wpływ na to ma popyt na obligacje generowany najwyraźniej przez inwestorów zagranicznych. Rentowność pięciolatek spadła w ostatnich dniach z 5,4 proc. do 5,3 proc. W perspektywie 4-5 tygodni obecne umocnienie złotego nie jest na razie przełomem. Z podobną skalą wzrostu notowań naszej waluty mieliśmy do czynienia w połowie września. Wówczas zwyżkę zakłóciły zawirowania polityczne. Te, jak widać, nie są w stanie na dłużej kierować notowaniami złotego. Wydaje się, że rozstrzygnięć można oczekiwać dopiero po wyklarowaniu średnioterminowej sytuacji na rynku eurodolara. Tam bowiem przedłuża się trend boczny. Ostatnio wahania kursu EUR/USD są zaskakująco niewielkie. Zmienność jest na rekordowo niskim poziomie, o czym świadczy niski poziom wskaźnika ATR. To prawdopodobnie cisza przed burzą, jaka czeka rynek walutowy. Czynniki fundamentalne sprzyjają raczej wybiciu w dół EUR/USD z obecnej konsolidacji.