W porannym komunikacie zarząd Pol-mosu Lublin poinformował o zmianie właścicieli Jabłonny. Również o tym, że spółka zależna Oaktree Capital Management, która przejmie kontrolę nad firmą mającą prawie 41 proc. akcji producenta Źołądkowej Gorzkiej ogłosi wezwanie na pozostałe walory. Inwestorzy pozytywnie zareagowali na te informacje. Jednak wydaje się, że liczyli na wyższą cenę w wezwaniu. Kurs Polmosu Lublin na otwarciu sesji wyniósł 52,6 zł. Szybko wzrósł nawet o 5 proc., do 54,2 zł. Potem zaczął spadać. Akcje kosztowały nawet 51,45 zł - to poniżej ceny z wezwania. Na zamknięciu sesji kurs zrównał się z nią i wyniósł 52 zł. - Uważam, że cena w wezwaniu powinna być nieco wyższa - mówi Piotr Wiśniewski, analityk DM AmerBrokers. - Oferujemy dobrą cenę i jesteśmy przekonani, że wielu akcjonariuszy odpowie na wezwanie. Płacimy 11-procentową premię w stosunku do średniego kursu z ostatnich trzech miesięcy i 1-procentową premię w stosunku do ceny z dnia poprzedniego - powiedział Justin Bickle, wiceprezes OCM.
Zarząd popiera wezwanie
- Uważamy, że 52 zł to bardzo dobra cena. Też będziemy uczestniczyć w wezwaniu i sprzedamy walory, które nabyliśmy w przeszłości - mówi Waldemar Wasiluk, członek zarządu Polmosu Lublin i prezes Jabłonny. Fundusz skupi akcje w wezwaniu, jeżeli pośrednio i bezpośrednio będzie kontrolował co najmniej 80 proc. kapitału zakładowego spółki. Jeśli wezwanie się powiedzie, to producent Żołądkowej Gorzkiej może opuścić warszawski parkiet. - Celem wejścia spółki na giełdę był przede wszystkim udział w konsolidacji rynku i w prywatyzacji Polmosu Białystok oraz pozostałych Polmosów należących do Skarbu Państwa. To nam się nie udało. Nie planujemu kolejnych publicznych emisji akcji, a inwestor zapewni nam finansowanie. W takiej sytuacji pozostawanie na giełdzie pociąga za sobą koszty nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do korzyści z tego tytułu - poinformował zarząd Polmosu Lublin w komunikacie.
Plany OCM
Jeżeli wezwanie się nie powiedzie i OCM nie dokupi akcji, to i tak po przejęciu Jabłonny fundusz będzie decydował o losach Polmosu Lublin. Jabłonna ma bowiem przyznane prawo do powoływania trzech z sześciu członków rady nadzorczej, w tym przewodniczącego, który ma głos rozstrzygający. Dzięki temu fundusz będzie mógł powoływać swoich członków zarządu i decydować o strategii rozwoju firmy. - Nie planujemy większych zmian w spółce. Długoterminowym celem będzie utrzymanie dotychczasowej pozycji rynkowej Polmosu Lublin, a to będzie wymagało inwestycji. Dlatego nie będziemy głosować za wypłatą dywidendy akcjonariuszom - zapowiada Justin Bickle. W podobnym tonie wypowiada się zarząd Polmosu Lublin. - Rewolucji w strategii nie będzie. Nadal szukamy odpowiedniej firmy, którą moglibyśmy przejąć. Mamy teraz około 9,5 proc. udziałów na polskim rynku wódki i priorytetem będzie walka, by to utrzymać - mówi W. Wasiluk.