Należący do hiszpańskiego giganta Banco Santander Central Hispano (jednego z dziesięciu największych banków w Europie) bank z Wrocławia to jedna z najdynamiczniej rozwijających się instytucji finansowych w naszym kraju. W pierwszym półroczu br. suma bilansowa SCB wzrosła o 64 proc. (do nieco ponad 5 mld zł), co jest drugim rezultatem spośród wszystkich banków komercyjnych w Polsce (większą dynamiką może się pochwalić jedynie polska filia Bank of Tokyo-Mitsubishi). Równie szybko rośnie portfel kredytów - po pierwszych sześciu miesiącach 2006 r. osiągnął wartość ponad 4,7 mld zł i był wyższy o 65 proc. niż rok wcześniej. Zdaniem Mirosława Bieszki, prezesa SCB, na koniec roku suma bilansowa banku powinna wzrosnąć do 6,3 mld zł, co uplasowałoby wrocławską instytucję na 17.-18. pozycji na liście największych banków w kraju.
Kredyty przede wszystkim
Santander Consumer Bank to instytucja typowo kredytowa. Bank specjalizuje się przede wszystkim w kredytach samochodowych. Jest największym pożyczkodawcą na tym rynku, dystansując nie tylko największe rodzime uniwersalne banki sieciowe, ale także instytucje finansowe związane z koncernami samochodowymi, jak Toyota, Fiat, General Motors czy Volkswagen. - To głównie dlatego, że współpracujemy z salonami i komisami niezwiązanymi z jedną marką samochodów. Mamy już 2 tys. takich partnerów w całym kraju - mówi Magdalena Suchanek, rzeczniczka SCB. Stosunkowo od niedawna w ofercie banku są też kredyty hipoteczne i gotówkowe. Jeśli chodzi o te pierwsze, bank w niespełna dwa lata został szóstym graczem na rynku, ustępując jedynie PKO BP, Millennium, BPH, BRE i GE Money Bank.
W ofercie banku próżno natomiast szukać produktów depozytowych. - Rynek depozytowy jest bardzo trudny. Wejście na niego wymaga bardzo starannie przemyślanej strategii. W planach średnioterminowych na pewno uwzględnimy jednak dywersyfikację źródeł finansowania - przekonuje prezes Santander Consumer Bank. Na razie pieniądze na kredyty bank pozyskuje od swojego akcjonariusza. W ub.r. Hiszpanie dokapitalizowali bank kwotą 120 mln zł. Jak zapewnia prezes Bieszki, w tym roku kapitał zakładowy zostanie zasilony podobną kwotą, a fundusze własne SCB przekroczą 520 mln zł. Ostatnio zarząd banku został nawet upoważniony przez swojego akcjonariusza do podejmowania uchwał w sprawie podwyższania kapitału zakładowego - oczywiście, w ramach określonego limitu - bez konieczności podejmowania uchwał na walnym zgromadzeniu. Bank nie ujawnia, ile ten limit wynosi.
- Działalność bieżącą banku finansujemy środkami pozyskiwanymi z rynku międzybankowego. Linie są gwarantowane przez macierzystą korporację, co przy jej bardzo dobrym ratingu pozwala na stosunkowo łatwy i tani dostęp do funduszy - tłumaczy M. Bieszki.