Na 16 października Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny w PERN "Przyjaźń" zapowiedział strajk ostrzegawczy. Do protestu jednak może nie dojdzie - obie strony deklarują bowiem, że chcą rozmawiać.

Związkowcy nie chcą, by z PERN-u - zgodnie z decyzją WZA spółki z 10 lipca tego roku - wydzielono rurociągi transportujące z rafinerii gotowe paliwa i przekazano je Operatorowi Logistycznemu Paliw Płynnych (dawne Naftobazy). Twierdzą, że nie mogą dopuścić, aby kluczowe dla polskiej gospodarki rurociągi zostały oddane "w obce ręce". Według nich, rząd zamierza sprywatyzować OLPP, a przyszłym inwestorem dla tej spółki miałaby być holenderska firma Vopak. Jej właściciele stawiają jednak warunek: chcą przejąć kontrolź nad rurociągami. Stąd właśnie pomysł wydzielenia rur z PERN-u. - Będziemy walczyć, aż nasze żądania zostaną spełnione - zapewniał ostatnio w rozmowie z "Parkietem" Zenon Kijuć, przewodniczący MKP. 16 października związkowcy chcą na dwie godziny zamknąć wszystkie rurociągi, zarówno odbierające gotowe produkty, jak i dostarczające ropę do rafinerii.

MKP wystąpił jednak także do prezesa koncernu z postulatem rozpoczęcia rokowań. "W zaistniałej sytuacji zarząd PERN "Przyjaźń" podejmuje działania i rozmowy z Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjnym w celu uspokojenia nastrojów oraz niedopuszczenia do eskalacji protestu" - poinformował nas w piątek rzecznik spółki Tomasz Zakrzewski.

Zdaniem płockiego senatora PO Przemysława Berenta, który uczestniczył ostatnio w rozmowach ze związkowcami, mimo pewnych problemów nie wyczerpano jeszcze wszystkich możliwości porozumienia.