Reklama

Odżyła giełda kandydatów na szefa NBP

Premier Jarosław Kaczyński ujawnił, że ma kandydata na szefa Narodowego Banku Polskiego. Kto nim jest? Ekonomiści gubią się w domysłach

Publikacja: 07.10.2006 08:27

Premier Jarosław Kaczyński ma już kandydata na prezesa NBP, który przejmie schedę po Leszku Balcerowiczu (jego kadencja kończy się na początku stycznia przyszłego roku). Jest jednak za wcześnie, by ujawnić nazwisko kandydata. - To stosunkowo mało znana osoba, choć, oczywiście, nie w środowiskach ekonomicznych. Może nie prowadziła ona z Leszkiem Balcerowiczem sporów wprost, ale w wielu momentach mówiła, co będzie się działo w polskiej ekonomii. I w przeciwieństwie do obecnego prezesa NBP, który się praktycznie zawsze mylił, ta osoba miała rację - stwierdził Kaczyński w wywiadzie dla wczorajszego "Naszego Dziennika". Jego wypowiedź na nowo rozpaliła spekulacje na temat następcy Balcerowicza.

Grzelońska...

Wśród kandydatów na szefa NBP najczęściej jest wymieniana Urszula Grzelońska, profesor Szkoły Głównej Handlowej. Właśnie o niej premier już kilka razy mówił, że - w przeciwieństwie do Leszka Balcerowicza - "miała rację" w ocenach perspektyw polskiej gospodarki. Tym tropem poszli zapewne analitycy Banku Handlowego, którzy jako pierwsi wymienili nazwisko Grzelońskiej po przeczytaniu wywiadu w "Naszym Dzienniku".

Ekonomistka z SGH nie jest jednak kandydatką idealną. Szczególnie z punktu widzenia inwestorów na rynku finansowym. Dla nich jest osobą zupełnie nieznaną. Wiadomo tyle, że nie ma doświadczenia, jeśli chodzi o politykę pieniężną.

Sama U. Grzelońska powiedziała wczoraj PAP, że nie dostała takiej propozycji. - Ale taką propozycję zawsze się rozważa - dodała.

Reklama
Reklama

... a może Hockuba?

Giełda kandydatów jest jednak szersza. Do niedawna wśród osób, które mają szansę na stanowisko prezesa NBP, wymieniano np. Andrzeja Sławińskiego, członka Rady Polityki Pieniężnej. Nie jest żadną tajemnicą fakt, że różni się on w poglądach z obecnym prezesem NBP. Za kandydatkę na szefa banku centralnego uchodziła Zyta Gilowska, minister finansów. W kontekście szefowania NBP wymieniano także Sławomira Skrzypka, który do końca listopada będzie pełniącym obowiązki prezesa PKO BP.

Niektórzy ekonomiści są zdania, że przyszłego szefa NBP trzeba szukać gdzie indziej. Dają spore szanse Zbigniewowi Hockubie z Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk (jest kierownikiem Zakładu Ekonomii Instytucji, w którym pracują Marek Belka, były minister finansów, i Andrzej Wojtyna, członek RPP). "Parkiet" zapytał Hockubę, czy faktycznie jest kandydatem na prezesa NBP. - Takie pytania proszę zadawać panu premierowi - usłyszeliśmy w odpowiedzi.

Premier nie wybiera

Problem w tym, że o obsadzie stanowiska prezesa NBP nie decyduje premier. - O ile się orientuję, kandydata zgłasza prezydent, a nie premier. Poza tym, wśród wymagań stawianych kandydatowi, nie ma opozycyjności wobec odchodzącego prezesa - ironizuje Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Zwraca uwagę, że jeśli zostanie przyjęte kryterium "opozycyjności" wobec L. Balcerowicza, może doprowadzić to do skonsolidowania pozostałych członków RPP i umocnienia jej "jastrzębiego skrzydła". Rada będzie bardziej skora do podnoszenia stóp procentowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama