Ceny miedzi na początku piątkowych notowań spadły, ale po południu odnotowano lekki wzrost. Przyczyniły się do tego oczekiwania, że popyt na ten metal będzie rósł wystarczająco szybko, by powodować dalsze topnienie zapasów. W składach monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali rezerwy miedzi spadły w piątek o 0,3 proc., do nieco ponad 114 tys. ton, co jest ich najniższym poziomem od połowy sierpnia. Mitsui & Co. w opublikowanym w piątek raporcie przewiduje, że nawet jeśli produkcja miedzi będzie w przyszłym roku rosła, to i tak jej zapasy na koniec 2007 r. będą stanowiły jedynie połowę stanu z 2002 r. Piątkowego wzrostu cen miedzi nie zahamował nawet raport z amerykańskiego rynku pracy informujący, że zatrudnienie zwiększyło się tam we wrześniu w o wiele mniejszym stopniu, niż prognozowano. Doświadczenie uczy, że wstępne szacunki Departamentu Pracy mogą się znacznie różnić od ostatecznych danych. Natomiast sześciu z 12 analityków ankietowanych przez agencję Bloomberga spodziewa się, że w przyszłym tygodniu ceny miedzi spadną. Czterech oczekuje wzrostu, a dwóch jedynie niewielkich zmian. Za spadkami przemawia "znacząca korekta" - jak to określił Ben Bernanke - w amerykańskim budownictwie mieszkaniowym. Na budowę domu jednorodzinnego w USA średnio zużywa się 200 kg miedzi. Pod koniec piątkowych notowań na LME kontrakty terminowe z dostawą za trzy miesiące kosztowały 7360 USD za tonę, o 61 USD więcej niż na zamknięciu dzień wcześniej. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 7545 USD.