Reklama

Parada oszustów

Internetowe "spółdzielnie" będą systematycznie powiększać zyski kosztem indywidualnych graczy

Publikacja: 07.10.2006 09:14

Wydarzenia poprzedniego miesiąca wskazują, jak duże znaczenie dla spółek notowanych na giełdzie ma ryzyko prawne. Katalog zagrożeń i zmian jest obszerny. Może to być np. uczestnictwo w procesie koncesyjnym. Od tego, czy firma uzyska koncesję, czy też nie, może zależeć poziom jej przyszłych zysków, a w konsekwencji notowań. W szczególności może to być odnowienie koncesji, o ile w danym kraju taka procedura występuje.

Niektóre decyzje zmieniające stan prawny mają znaczenie międzynarodowe. Tydzień temu amerykański kongres podjął decyzję zakazującą bankom oraz firmom, które są operatorami kart kredytowych, obsługi podmiotów zajmujących się przyjmowaniem zakładów sportowych oraz prowadzących platformy do hazardu internetowego. Dla akcjonariuszy wielu firm spowodowana tą decyzją przecena była bardzo dotkliwa.

Poruszam ten temat, gdyż w ubiegłym miesiącu przedstawiłem Państwu cykl artykułów poświęcony walce - jak się okazało w dużej części sfingowanej - Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej z rynkiem i stopami zwrotu. Przedstawiłem różne metody stosowane obecnie i w historii przez śmiałków, geniuszy i oszustów. Opisałem współczesny przykład młodych Polaków, którzy reprezentowali każdą z wymienionych cech. Grając w internecie w amerykańskiego pokera, systematycznie zwiększali swoje szanse - informując się wzajemnie o posiadanych kartach. Ich ofiarami padali głównie amerykańscy i niemieccy gracze-internauci.

Zastanawiałem się, w jakim kierunku rozwinie się ten proceder. Domyślałem się, że młodzi ludzie będą spragnieni coraz większych zysków. W tym celu już teraz napisali program, który obliczał prawdopodobieństwo wygranej - takie, jakie "widzi" internauta grający samotnie w sieci, oraz takie, jakie "widzi" ich "spółdzielnia".

Sądzę, że kolejnym krokiem byłoby zwiększanie liczby przeprowadzanych rozgrywek - czyli wprowadzenie "systemu transakcyjnego". Pozwalałby on na automatyzację procesu decyzyjnego i możliwość jednoczesnego grania przy kilku, kilkunastu stołach. Stosowano by coraz bardziej zaawansowane narzędzia analityczne i statystyczne do obserwacji wyników uzyskiwanych przez innych graczy. A równolegle gra toczyłaby się o coraz większe stawki.

Reklama
Reklama

Razem zaś ze wzrostem stawek rosłoby ryzyko. Grupa będzie musiała liczyć się z możliwością natrafienia na konkurencję. Z tego powodu musiałaby zacząć zacierać ślady swojej działalności - niezbędne staną się zmiany adresów IP, pojawi się konieczność stosowania różnych kont bankowych oraz podstawianie fikcyjnych graczy. Wszak inne spółdzielnie również będą śledzić, kto osiąga większe, niż to wynika ze zwykłego prawdopodobieństwa, sukcesy. A jeżeli konkurencyjne grupy będą lepiej zorganizowane lub uda im się do danej rozgrywki wprowadzić większą liczbę graczy - zaczną wygrywać. W końcowej fazie całość będzie przypominać paradę oszustów - zostaną wyłącznie zaawansowane informatycznie spółdzielnie.

Jednak nie łudźmy się - wszystko to jest oszustwem. A opisane mechanizmy i możliwości omijania kolejnych zabezpieczeń wskazują, jak trudno jest potencjalnym "nadzorcom" tego rynku zapewnić bezpieczeństwo. Sądzę wręcz, że nie jest to możliwe. "Spółdzielnie" - a będzie ich w internetowym hazardzie coraz więcej - będą systematycznie powiększać swoje zyski kosztem indywidualnych graczy. Amerykanie postanowili zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom, wprowadzając odgórne zakazy. Czy słusznie? Nie wiem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama