Na wieść o wejściu kapitałowym Romana Karkosika do NFI "Kwiatkowski" rynek ogarnął szał zakupów. Wartość akcji spółki została wywindowana z niecałych pięciu do ponad trzydziestu złotych. Obecnie "Kwiatkowski", który niedługo zmieni nazwę na NFI "Midas", jest wart ponad 2,2 mld zł - czyli prawie tyle co połowa Lotosu. Wśród inwestorów zawrzało. Natychmiast pojawiły się spekulacje, że Roman Karkosik na bazie NFI otworzy nową działalność. Twierdzono nawet, że zostaną wniesione do niego wszystkie aktywa należące do inwestora.
Co tymczasem jest w spółce? Małe pakieciki Boryszewa, Ferrum, Impexmetalu oraz Alchemii i 30 mln zł gotówki. Prawda jest banalna. R. Karkosik stworzył po prostu fundusz inwestycyjny. Za gotówkę, którą tam ma, oraz za pieniądze z nowej emisji będzie kupował pakiety akcji giełdowych spółek - wszystkich, które będzie uważał za atrakcyjne i niedowartościowane. Do funduszu będzie też wnosił nieruchomości, które posiada za pośrednictwem spółki zajmującej się m.in. działalnością deweloperską.
Obecnie jest więc to fundusz, którego wartość przekracza odpowiadające mu aktywa o ponad 30 razy. To nie tylko ewenement na polską skalę, ale i światową. W przypadku NFI Midas łatwo wyliczyć, ile kosztuje magia nazwiska Karkosik - w piątek było warte ok. 2,13 mld zł. Reszta to banał, czyli aktywa funduszu. Notabene, gdyby inwestorzy z takim dyskontem co NFI "Kwiatkowski" traktowali na przykład Boryszew czy też Alchemię, te byłyby warte po kilkadziesiąt miliardów złotych.