Wrześniowy spadek cen ropy naftowej skutkował zmniejszeniem inflacji w kilku krajach naszego regionu. Był to jednak bardziej wynik metodologii jej obliczania niż odwrócenia trendu.
Na Litwie stopa inflacji spadła do 3,2 proc. z 4,2 proc. w sierpniu i była najniższa od marca. W innym kraju bałtyckim, Estonii, a także w Czechach, wrześniowa inflacja była najniższa w tym roku. Urząd statystyczny w Tallinie poinformował, że wyniosła ona 3,8 proc. w porównaniu z 5 proc. w sierpniu. U naszych południowych sąsiadów roczna stopa inflacji spadła do 2,7 proc., z 3,1 proc. w sierpniu.
Najważniejszą przyczyną przyhamowania wzrostu inflacji był spadek cen ropy naftowej. We wrześniu była ona średnio o ponad 10 proc. tańsza niż w sierpniu i o 5 proc. niż przed rokiem. Istotne dla tych obliczeń było także to, że podstawą porównań były bardzo wysokie wskaźniki z września ub.r., kiedy gwałtownie poszły w górę ceny ropy po katastrofalnych zniszczeniach spowodowanych huraganami Katrina i Rita.
Tak znaczący spadek inflacji w Czechach pozwoli tamtejszemu bankowi centralnemu na przerwę w zacieśnianiu polityki pieniężnej. We wrześniu podstawowa stopa została podniesiona o 0,5 pkt proc., do 2,5 proc. Kolejnej podwyżki ekonomiści spodziewają się w tej sytuacji w grudniu lub styczniu. Presja inflacyjna w Czechach utrzymuje się ze względu na szybki wzrost i zwyżkę cen gazu ziemnego o jedną czwartą w porównaniu z ub. r. W 2007 r. inflacja ma tam wzrosnąć do 4 proc.
Również w krajach bałtyckich nic nie zmieniło się, jeśli chodzi o długookresowe przyczyny wzrostu cen. - Dlatego już październikowe wskaźniki wrócą do wysokiej normy - uważa Natalja Titowa, analityk w wileńskim oddziale DnB Nord.