Komisja Nadzoru Finansowego bada, czy poniedziałkowy wzrost kursu Strzelca o ponad 13 proc., przy rekordowych obrotach wynoszących 77 mln zł, nie był wynikiem wykorzystania poufnej informacji. Zwłaszcza że po sesji spółka poinformowała o chęci wyemitowania bez prawa poboru 150 mln akcji, co oznaczałoby trzykrotne podwyższenie kapitału. - Urząd Komisji sprawdza, czy nie doszło do naruszenia prawa. Wzrost kursu Strzelca na poniedziałkowej sesji przed podaniem przez spółkę raportu bieżącego świadczy o tym, że mogło dojść do wykorzystania informacji poufnej. Sprawdzamy, kto handlował w ostatnim czasie akcjami Strzelca i zarobił - informuje Łukasz Dajnowicz z urzędu KNF. Wczoraj kurs spadł o ponad 15 proc., do 1,91 zł, przy obrotach sięgających 40 mln zł. O tym, czy Strzelec wyemituje walory, zdecyduje nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy, które odbędzie się 9 listopada. Pieniądze z emisji spółka chce przeznaczyć na zakup sieci hurtowni napojów. Z właścicielami sześciu zarząd podpisał już umowy przedwstępne. Hurtownie będą kosztować 78,4 mln zł. Strzelec, który w kwietniu 2005 r. sprzedał za 136 mln zł browary, nie ma dużo pieniędzy. Firma spłaciła zadłużenie, które zmniejszyło siź z ok. 120 mln zł na koniec 2004 r. do niecałych 3 mln zł na koniec czerwca tego roku. Jej aktywa sięgają 24 mln zł, w tym obrotowe 16,7 mln zł.

Największymi akcjonariuszami Strzelca są: Marta Brodowska (ma 12 proc. głosów) i Mieczysław Halk (7,1 proc.), który od niedawna jest prezesem kontrolowanego przez Romana Karkosika, NFI "Kwiatkowski". Czy fundusz obejmie walory? - Każdy będzie mógł je kupić. Nikogo nie faworyzujemy - twierdzi Łukasz Wójcik, prezes Strzelca. A co na to prezes NFI "Kwiatkowski"? - Fundusz jest po, to żeby zarabiać pieniądze. Szukamy więc inwestycji z wysoką stopą zwrotu - mówi Mieczysław Halk, który nie chce zdradzić, jak zagłosuje na NWZA Strzelca.