Węgierski niskokosztowy przewoźnik lotniczy Wizz Air twierdzi, że Polska jest największym rynkiem, na jakim działa. W pierwszym półroczu 2006 roku tanie linie przewiozły z i do Polski 3 mln pasażerów. Z tej liczby jedna trzecia to klienci Wizz Air. Firma szacuje, że w tym roku z jej usług skorzysta ponad dwa miliony klientów z Polski. Szefowie węgierskiego przewoźnika twierdzą, że jeśli rozwój przedsiębiorstwa utrzyma się na obecnym poziomie, to za dwa lata Wizz Air będzie obsługiwał w Polsce więcej pasażerów niż Polskie Linie Lotnicze LOT.
Wizz Air rozbudowuje flotę i chce do końca 2012 roku kupić 44 nowe samoloty typu Airbus A320. - Trzy nowe samoloty we flocie oznaczają dodatkowy milion pasażerów rocznie - wyjaśnia József Váradi, prezes firmy. Jeden taki samolot to koszt około 45 mln USD. Na razie zarząd firmy nie ujawnia, skąd weźmie pieniądze na zakupy. Váradi twierdzi jednak, że spółka nie zamierza w najbliższym czasie sięgnąć po pieniądze z giełdy. - Jest to oczywiście jakiś sposób na pozyskanie kapitału, ale trzeba tu jednak uwzględnić trzy istotne czynniki: długoterminowe zapotrzebowanie na kapitał, interes akcjonariuszy i warunki rynkowe - tłumaczy Váradi. Szef Wizz Air twierdzi, że rynek niskokosztowych przewoźników niebawem podzieli się na dwa segmenty. "Ultra low cost", czyli supertanie linie i po prostu tanie linie. Zdaniem Váradiego, supertanimi przewoźnikami będą Ryanair i Wizz Air. SkyEurope, Germanwings czy easyJet będą po prostu tanimi liniami. Różnica ma polegać na tym, że supertanie linie mają mieć o około 30 proc. mniejsze koszty działania niż zwyczajne tanie linie. Nie wiadomo, czy oznacza to tańsze bilet czy tylko większe zyski dla przewoźników.