Wczorajsza zwyżka WIG do poziomu najwyższego w historii to zasługa przede wszystkim największych spółek - tych wchodzących jednocześnie w skład węższego indeksu WIG20. MIDWIG wzrósł znacznie mniej - o 0,8 proc., a WIRR zanotował spadek. W dłuższej perspektywie rekordowy poziom WIG jest jednak w dużym stopniu efektem wzrostu notowań mniejszych spółek. Wątpliwości co do tego nie pozostawia np. indeks MIDWIG. Ten kojarzony ze średnimi firmami wskaźnik rekord ustanowił już w połowie września i od tego czasu konsekwentnie rośnie.
Poprzedni rekord WIG został ustanowiony 31 lipca. Gdyby indeks ten obejmował wyłącznie pięć największych spółek, to wczoraj rekord z końca lipca nie zostałby poprawiony. Notowania takich blue chips, jak PKN Orlen, PKO BP czy KGHM, nie tylko bowiem nie wzrosły, ale nawet spadły po kilka lub nawet kilkanaście procent.
Spółki budowlane motorem zwyżki
WIG zawdzięczał lipcowy rekord przede wszystkim bankom. Notowania czołowych reprezentantów tego sektora rosły szybciej niż rynek, a indeks WIG-Banki znajdował się najwyżej w historii. Tym razem sytuacja wygląda inaczej. Tylko nieliczne banki przyniosły zyski od końca lipca. Podczas gdy wyraźnie podrożały walory Banku BPH, BRE czy ING BSK, to akcje PKO BP czy Pekao nieco potaniały - nawet uwzględniając wczorajszy szturm inwestorów na te walory. W tej sytuacji rekordową wartość WIG zawdzięcza w znacznym stopniu spółkom z szeroko pojętego sektora budowlanego. Wyraźnie na wartości w porównaniu z końcem lipca zyskały firmy w różny sposób korzystające na koniunkturze w tej branży, takie jak deweloper GTC, wytwórcy materiałów budowlanych (np. Cersanit i Kęty) czy wreszcie Polimex-Mostostal. Wśród 20 najważniejszych spółek znajdujących się w składzie WIG jest 5 firm związanych bezpośrednio z rynkiem budowlanym. Branża ta korzysta ciągle na ożywieniu w inwestycjach.
Dynamiczne zachowanie notowań spółek bezpośrednio korzystających na dobrej koniunkturze w polskiej gospodarce tłumaczy po części, dlaczego rekordową wartość osiągnął WIG, a ta sama sztuka nie udała się indeksowi WIG20. Podobnie można uzasadniać fakt, że WIG zachowuje się znacznie lepiej niż indeksy na większości rynków wschodzących, podczas gdy WIG20 niemal wiernie naśladuje zachowanie wskaźnika MSCI Emerging Markets. Notowania mniejszych spółek - czyli tych które miały duży udział w rekordzie WIG - są mniej uzależnione od kapitału zagranicznego, a bardziej od rodzimych inwestorów.