Reklama

Rekord WIG to zasługa budownictwa

Chociaż wczoraj motorem zwyżki WIG były banki, to w ostatnich dwóch miesiącach liderami były spółki związane z rynkiem budowlanym i nieruchomości

Publikacja: 11.10.2006 08:56

Wczorajsza zwyżka WIG do poziomu najwyższego w historii to zasługa przede wszystkim największych spółek - tych wchodzących jednocześnie w skład węższego indeksu WIG20. MIDWIG wzrósł znacznie mniej - o 0,8 proc., a WIRR zanotował spadek. W dłuższej perspektywie rekordowy poziom WIG jest jednak w dużym stopniu efektem wzrostu notowań mniejszych spółek. Wątpliwości co do tego nie pozostawia np. indeks MIDWIG. Ten kojarzony ze średnimi firmami wskaźnik rekord ustanowił już w połowie września i od tego czasu konsekwentnie rośnie.

Poprzedni rekord WIG został ustanowiony 31 lipca. Gdyby indeks ten obejmował wyłącznie pięć największych spółek, to wczoraj rekord z końca lipca nie zostałby poprawiony. Notowania takich blue chips, jak PKN Orlen, PKO BP czy KGHM, nie tylko bowiem nie wzrosły, ale nawet spadły po kilka lub nawet kilkanaście procent.

Spółki budowlane motorem zwyżki

WIG zawdzięczał lipcowy rekord przede wszystkim bankom. Notowania czołowych reprezentantów tego sektora rosły szybciej niż rynek, a indeks WIG-Banki znajdował się najwyżej w historii. Tym razem sytuacja wygląda inaczej. Tylko nieliczne banki przyniosły zyski od końca lipca. Podczas gdy wyraźnie podrożały walory Banku BPH, BRE czy ING BSK, to akcje PKO BP czy Pekao nieco potaniały - nawet uwzględniając wczorajszy szturm inwestorów na te walory. W tej sytuacji rekordową wartość WIG zawdzięcza w znacznym stopniu spółkom z szeroko pojętego sektora budowlanego. Wyraźnie na wartości w porównaniu z końcem lipca zyskały firmy w różny sposób korzystające na koniunkturze w tej branży, takie jak deweloper GTC, wytwórcy materiałów budowlanych (np. Cersanit i Kęty) czy wreszcie Polimex-Mostostal. Wśród 20 najważniejszych spółek znajdujących się w składzie WIG jest 5 firm związanych bezpośrednio z rynkiem budowlanym. Branża ta korzysta ciągle na ożywieniu w inwestycjach.

Dynamiczne zachowanie notowań spółek bezpośrednio korzystających na dobrej koniunkturze w polskiej gospodarce tłumaczy po części, dlaczego rekordową wartość osiągnął WIG, a ta sama sztuka nie udała się indeksowi WIG20. Podobnie można uzasadniać fakt, że WIG zachowuje się znacznie lepiej niż indeksy na większości rynków wschodzących, podczas gdy WIG20 niemal wiernie naśladuje zachowanie wskaźnika MSCI Emerging Markets. Notowania mniejszych spółek - czyli tych które miały duży udział w rekordzie WIG - są mniej uzależnione od kapitału zagranicznego, a bardziej od rodzimych inwestorów.

Reklama
Reklama

Inną przyczyną siły WIG jest fakt, że przy obliczaniu tego indeksu uwzględnia się kwoty wypłacanych przez spółki dywidend, podczas gdy ta sama procedura nie dotyczy indeksu

WIG20. Ta różnica zadecydowała już o lipcowym rekordzie WIG. W tym samym czasie WIG20 dopiero zbliżał się do majowego maksimum.

Wszystko zależy od rynków wschodzących

Mimo wczorajszego rekordu WIG inwestorzy zadają sobie pytanie, czy nie okaże się to tylko chwilowym przypływem optymizmu. W końcu lipca rekord udało się utrzymać tylko jeden dzień, po czym kursy akcji szybko ruszyły w dół. Najważniejszym czynnikiem budzącym obawy przed powtórką tego scenariusza jest utrzymująca się słaba kondycja rynków wschodzących, do których zaliczana jest warszawska giełda. Na początku sierpnia to właśnie utrzymujący się bezruch na rynkach zagranicznych sprawił, że polscy inwestorzy przestali wierzyć w możliwość trwałej zwyżki notowań.

Niechęć globalnych inwestorów do rynków wschodzących jako całości może utrzymać się z powodu wzrostu napięcia w Azji po przeprowadzeniu próby nuklearnej przez Koreę Północną. Rosnące zagrożenie ze strony sąsiada pogrążyło notowania akcji na jednym z największych rynków wschodzących - w Korei Południowej.

Inne pytanie to, czy silna pozycja polskich indeksów na tle innych rynków wschodzących jest możliwa do utrzymania w obliczu słabej kondycji rynków surowcowych. Kursy spółek, takich jak KGHM czy PKN Orlen nie będą rosnąć, dopóki nie zaczną wyraźnie w górę iść ceny miedzi i ropy naftowej. Widać to było już na wczorajszej sesji. Kursy spółek surowcowych wysoko rozpoczęły notowania, później jednak zaczęły stopniowo opadać, gdyż brak było korzystnych doniesień z rynku ropy i miedzi.

Reklama
Reklama

Komentarze

Andreas Zekany

Analityk londyńskiego oddziału banku ING

Małe i średnie spółki

to niewątpliwe atuty, jakie

posiada warszawska giełda

Reklama
Reklama

W Polsce scena polityczna ostatnio nie jest stabilna, jednak

nie na tyle, by zniechęcić zagraniczny kapitał do kupowania akcji

na warszawskiej giełdzie. Zamieszki na Węgrzech, które wybuchły

19 września, zwiększyły natomiast ryzyko inwestowania nad Dunajem

na tyle, że odbiło się to na spadku indeksu budapeszteńskiego

Reklama
Reklama

parkietu o 3,6 proc. Zniechęcały w tym przypadku również kiepskie wyniki makroekonomiczne kraju. Dla porównania w tym samym

czasie polski WIG podskoczył o 3,3 proc. Czeska giełda to z kolei praktycznie same duże spółki, których akcje nie drożeją tak szybko

jak małych i średnich podmiotów, które są charakterystyczne dla Warszawy. Spory wybór firm o różnorodnym profilu działalności,

znaczna liczba debiutów i płynny rynek - to największe atuty GPW. Taniejąca ropa nie przyciągała z kolei kapitału do Moskwy, gdzie

udział spółek surowcowych wchodzących w skład indeksu RTS jest przytłaczający. Na GPW Lotos i Orlen to raptem ok. 11-12 proc.

Reklama
Reklama

wartości firm z WIG20. Nawet na Węgrzech spółki naftowe mają

większy udział w BUX-ie, bo wynosi on 20 proc.

Manfred Sibrawa

Analityk wiedeńskiego Bank fuer Arbeit und Wirtschaft

Polityczne zamieszanie nie szkodzi polskiemu rynkowi

Reklama
Reklama

Polska gospodarka szybko się rozwija. Dynamicznie rosną PKB

i wydatki konsumenckie. Przekłada się to również na coraz lepsze nastroje na warszawskiej giełdzie. Mogłoby się wydawać, że parkietowi szkodzi zamieszanie na scenie politycznej, ale moim zdaniem nie ma

ono większego znaczenia. W końcu w całej Europie Środkowej jest teraz podobnie. Dobre wyniki makroekonomiczne nie wystarczą jednak do giełdowego rekordu, ponieważ może się nimi pochwalić wiele gospodarek regionu, których parkiety radzą sobie gorzej. To, co wyróżnia warszawską giełdę, to znaczna liczba małych i średnich przedsiębiorstw. W innych krajach są notowane tylko największe spółki, a te nie idą w górę tak szybko. Zagraniczny inwestor lokujący pieniądze w Polsce ma również możliwość dywersyfikacji portfela, bo giełdowe spółki działają w różnych branżach, a nie prawie wyłącznie w surowcowej, jak to ma miejsce chociażby w Rosji. Do rekordu WIG-u przyczyniła się również spora aktywność funduszy emerytalnych.

Amerykański rynek dyskontował dobre wyniki

Ostatnie 20 sesji przed rozpoczęciem sezonu publikacji wyników kwartalnych w USA było dla indeksu S&P 500 najlepszym okresem od początków 2004 r., kiedy spółki zaczynały przedstawiać sprawozdania za IV kwartał 2003 r. Wtedy notowania wzrosły o ponad 6 proc., teraz było

to 2,8 proc. Biorąc pod uwagę kolejne sezony podawania raportów kwartalnych od kwietnia 2004 r. (spółki publikowały wtedy wyniki za I kwartał 2004 r.), przeciętnie licząc, S&P 500 przez 20 sesji przed ich rozpoczęciem nieznacznie tracił. Natomiast pierwsze 10 sesji po rozpoczęciu podawania wyników kwartalnych przynosiło w siedmiu przypadkach na dziesięć spadek. Średnia zmiana wynosiła minus 1,1 proc. Dopiero w kolejnych dniach w inwestorów wstępowała na nowo wiara w pomyślną przyszłość. Znajdowała ona wsparcie w tym, że generalnie osiągnięcia amerykańskich korporacji okazywały się lepsze od przewidywań. Obserwacje zawęziliśmy do okresu od wiosny 2004 r., gdyż od tego

czasu zmniejszyła się dynamika trendu rosnącego, a kolejne fale wzrostowe przebiegały podobnie.

Trzeba też pamiętać, że tym razem ostatnie 4 tygodnie

przed rozpoczęciem sezonu wyników przebiegały w innej atmosferze niż poprzednio. Notowania w górę popychały

nie tylko nadzieje na przedłużenie do 18 kwartałów serii dwucyfrowej poprawy zysku netto spółek z S&P 500, ale

duży wpływ na to miała również sprzyjająca sytuacja na

rynku obligacji, zwiększająca atrakcyjność akcji względem bezpiecznych lokat. Stanowi to swoisty bufor zabezpieczający rynek akcji, na wypadek gdyby osiągnięcia firm w III kwartale okazały się gorsze od dość wyśrubowanych prognoz.

Zysk operacyjny ma zwiększyć się o 14 proc. w porównaniu

z III kwartałem 2005 r. wobec średniego wzrostu o 17,6 proc.

w okresie od początku 2004 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama