Wczorajsza sesja będzie z pewnością wydarzeniem, które będzie się wspominać jeszcze przez przynajmniej kilka dni, jeśli nie tygodni. Rynek zdaje się wybudzać z letargu. Po kilku sesjach wzrostu, któremu towarzyszyła niska aktywność, mamy wreszcie zmianę cen i wysokie obroty. Pytanie, czy ten skok aktywności sygnalizuje przełamanie się popytu i poważny atak w górę, czy też jedynie próbę wybicia w górę zduszoną adekwatną odpowiedzią strony podażowej? W tej chwili trudno na to pytanie odpowiedzieć, ale jest kilka przesłanek, które sprawiają, że do wczorajszego wzrostu należy podejść ostrożnie.

Pierwszym argumentem za znacznie ograniczonym zaufaniem do popytu jest fakt zatrzymania się wzrostu cen na poziomie oporu. Dotyczy to indeksu, który zatrzymał się dokładnie na poziomie linii łączącej szczyty z maja i sierpnia br., która to linia w tej chwili uchodzi na barierę dla kupujących. Na rynku terminowym do osiągnięcia tej bariery zabrakło nieco punktów. Zatrzymanie ruchu właśnie w tym punkcie sprawia, że nadal przebywamy w konsolidacji. Nie doszło do wybicia poza jej obszar. Tak więc nadal może być to tylko ruch jakich kilka miało już miejsce w ostatnich miesiącach. Wywołały nadzieje, które później nie zostały spełnione.

Godny uwagi jest wzrost liczby otwartych pozycji. W ciągu sesji pojawiło się 3500 nowych pozycji. LOP rosła wraz ze wzrostem cen. Gdy ten uformował szczyt sesji, LOP zaczęła nieznacznie spadać. Jak to interpretować? Wzrost LOP wraz ze wzrostem cen pokazuje, że stroną przeważającą jest popyt. Pokazuje jednak także, że podaż nie boi się tego ruchu i śmiało otwiera kolejne krótkie pozycje i utrzymuje wcześniej otwarte. Widać tu sporą grupę graczy, którzy wątpią w możliwość wybicia górą.

Ciekawa jest też sytuacja na poszczególnych spółkach. Liderzy przedpołudniowego wzrostu w końcówce sesji zanotowali swoje minima, a rynek trzymany był w górze przez BPH, PEO i PKO. To może być sygnał, że za zakupami nie stoją zagraniczni inwestorzy, jak zapewne chciałaby większość graczy mających długie pozycje, bo ona kupuje cokolwiekł byle było płynne. Fakt, że popyt jest wybredny sugeruje, że kupującym jest rodzimy kapitał, a ten samodzielnie wielkiego ruchu cen nie wywoła. Jak widać, jest wiele wątpliwości, a podstawowa jest taka, że opór nadal nie został pokonany.