Po trzech kolejnych wzrostowych sesjach, wczoraj ceny metali nieco spadły. Z jednej strony zdecydowała o tym chęć realizacji zysków, z drugiej zaś oczekiwania, że chińskie władze podejmą wkrótce kolejne kroki zmierzające do schłodzenia koniunktury w tamtejszej gospodarce. Prawie jedna trzecia ogólnych kosztów w hutach aluminium to koszty energii i dlatego najwięksi producenci tego metalu dokładają starań, by przenieść huty z Ameryki Północnej i Europy do krajów, gdzie energia jest tańsza. Najświeższym przykładem takich działań są rozmowy kanadyjskiego Alcana, drugiego na świecie producenta aluminium, z południowoafrykańską państwową spółką energetyczną Eskom Holdings. Przedmiotem tych rozmów są warunki dostaw prądu elektrycznego do planowanej przez Alcan huty na wschodnim wybrzeżu RPA. Negocjacje są bliskie zakończenia i w tym lub przyszłym miesiącu ma być podpisana umowa. Każde takie przedsięwzięcie pozwala zapobiec nadmiernemu wzrostowi cen aluminium, nawet przy wciąż zwiększającym się popycie na ten metal, co wcale nie jest pewne. UBS w najnowszej prognozie przewiduje, że w przyszłym roku średnia cena aluminium albo wzrośnie do 2645 USD za tonę, albo pozostanie na spodziewanym tegorocznym poziomie 2535 USD.
Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2588 USD, o 32 USD mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2565 USD za tonę.