Nagłówki gazet zrobiły się ostatnio wyjątkowo nudne. Zwykle sprowadzają się do jednego hasła: "Poszukiwanie większości trwa". Oczywiście, po drodze są przerywniki w rodzaju "Taśmy prawdy", "Planowano zamach stanu" czy "Polska rozbiła Portugalię", ale drobne wydarzenia szybko popadają w zapomnienie, a odyseja trwa.
Tymczasem rzeczy ważne dla ludzi ciągle spadają z porządku obrad. Ostatnia decyzja, aby przerwać obrady Sejmu, faktycznie oznacza, że nie ma szans na uchwalenie ustaw podatkowych tak, aby weszły w życie. Ten fakt mnie boli tylko częściowo, bo tylko częściowo ustawy te są korzystne dla podatników. Poza tym - szansa na zaradzenie takiej sytuacji byłaby, gdyby te milsze Polakom zapisy przenieść do drugiego projektu, który można by uchwalić w każdej chwili. Bo takie rozwiązania, jak odmrożenie progów podatkowych i podniesienie kwoty wolnej, mogą wejść w życie w każdej chwili, bo są dla podatników korzystne.
Sprawa podatków to przykład, ale przede wszystkim symbol tego, że gdy trwa poszukiwanie większości, nic innego się nie liczy.
Dobrze, że na razie gospodarka się kręci. Można powiedzieć, że PiS i jego koalicjanci oraz przeciwnicy mają szczęście - mogą się zajmować sobą, nie muszą zaś gasić pożaru. Wręcz ciśnie się na usta powiedzenie "głupi zawsze ma szczęście". Oczywiście, słowo "głupi" jest obraźliwe, ale - niestety - będzie prawdziwe, jeśli wojny i podjazdy będą trwały, a tymczasem gospodarka zacznie zwalniać. Na razie na to się zapowiada.