Wczoraj niemiecki producent samochodów użytkowych potwierdził pogłoski, że kupił ponad 5 proc. akcji szwedzkiego konkurenta. MAN płacił za walory Scanii więcej, niż proponował w oficjalnej ofercie przejęcia, z której pod naciskiem Volkswagena wycofał się w poniedziałek.

Po tym jak MAN zdecydował się wyłożyć po 475 koron (51,29 euro) na każdy walor szwedzkiej spółki, jej akcje podskoczyły wczoraj o 10 proc. i były tym samym droższe o 6,9 proc., niż Niemcy pierwotnie proponowali w ofercie przejęcia, której całkowita wartość wynosiła 9,6 mld euro. Scania poinformowała, że nowa wyższa cena jej nie satysfakcjonuje.

MAN najwyraźniej chce poprawić pozycję przetargową w negocjacjach z Volkswagenem, który będąc jednym z najwiźkszych udziałowców zarówno niemieckiego, jak i szwedzkiego producenta ciężarówek (posiada 15,1 proc. akcji MAN-a i 18,7 proc. Scanii), nadaje ton rozmowom, proponując "fuzję trzech" (szef firmy z Wolfsburga Bernd Pischetsrieder chce, by połączyły się wszystkie trzy koncerny). Volkswagen posiada teraz 34 proc. głosów w szwedzkim koncernie, ale MAN szybko zyskuje na znaczeniu i, jak wczoraj poinformował, ma już 14,3 proc. głosów w Scanii.