Czwartkowe notowania przyniosły kolejny wzrost, ale ostateczny rezultat sesji nie oddaje tego, co siź działo (a w zasadzie nie działo się) przez zdecydowaną większość dnia. Przy niskiej aktywności inwestorów notowania krążyły wokół poprzedniego zamknięcia, a dopiero w końcówce popyt na walory niektórych banków (szczególnie Pekao) doprowadził do solidnej zwyżki WIG20. Uwadze nie może ujść wysoka baza na kontraktach terminowych na ten indeks, która na koniec sesji osiągnęła jeden z najwyższych poziomów w ostatnich latach. Zbliżoną wartość miała trzy miesiące temu oraz w styczniu tego roku. Jednocześnie liczba otwartych pozycji
osiągnęła rekordową wartość, co skłania do przekonania, że po stronie popytowej na rynku akcji mieliśmy arbitrażystów. To korzystna sytuacja, gdy nastroje na parkiecie pozostają dobre, ale może stać się ciężarem dla rynku, gdy się pogorszą. Wtedy baza zmniejszy się i w konsekwencji pojawi się groźba zamykania transakcji arbitrażowych.
Korzystne nastawienie inwestorów jest przede wszystkim pochodną dobrej atmosfery na światowych parkietach. I to raczej tej, którą obserwowaliśmy w poprzednich tygodniach niż ostatnich dniach, bo zwyżka w USA od połowy ubiegłego tygodnia wyraźnie wyhamowała. Nowe rekordy DJIA mają bardziej medialny i psychologiczny wydźwięk niż wiążą się z pokaźnymi zyskami. S&P 500 przez ostatnie cztery tygodnie zyskał ok. 3 proc. Coraz więcej elementów sugeruje zbliżające się przesilenie. Reakcja na wyniki Alcoa (wyraźny spadek kursu, mimo znacznego wzrostu zysków) pokazuje, jak wyśrubowane są oczekiwania.
Poprawa klimatu wokół największych spółek powinna wystarczyć do ataku WIG20 na lipcową górę, położoną nieco poniżej 3200 pkt. Kupującym sprzyja to, że wcześniej obroniło się wsparcie znajdujące się trochę poniżej 2900 pkt, a także fakt, że w ostatnich latach spadek 12-miesięcznej zmiany WIG20 w okolice 15 proc. okazywał się dobrym momentem do wejścia na rynek. Jednak bez wsparcia spółek surowcowych trudno będzie przekroczyć 3200 pkt i w efekcie podjąć atak na historyczny rekord.