Zbliżający się już powoli do końca tydzień rozpoczął się od wybuchu bomby atomowej (w Korei Północnej), a potem - zgodnie z receptę Alfreda Hitchcocka na dobry thriller - napięcie nieprzerwanie rosło. Poza piłkę nożną szczególnie dużo emocji dostarczała w ostatnich dniach obserwacja tytanicznych zmagań obozu "Sanacji" i "Ubekistanu". Konflikt ten oprócz dużej dawki rozrywki spełnia też ważną rolę edukacyjną, pozwalając ludowi zajrzeć za kulisy (pod dywan?) sceny politycznej w naszym kraju. Wielkich nadziei na uzyskanie złotej wolności (czytaj zelżenie obciążeń podatkowych, które ostatnio wygnały z Polski 2 mln obywateli) raczej nie ma, bo jego warunkiem jest nieprawdopodobne wydarzenie, czyli równoczesna klęska wszystkich "mocarstw zaborczych" (czytaj partii politycznych i stojących za nimi grup interesu).
Oprócz napięcia rosły w mijającym tygodniu również ceny akcji. Ten wzrost można przypisywać zakupom czynionym przez tych uczestników rynku, którzy obserwując zwyżki cen na rynkach rozwiniętych stracili nadzieję na typowe jesienne osłabienie cen i zaczęli gonić powoli odjeżdżający pociąg. Według niektórych miar nastroju optymizm na amerykańskim rynku akcji osiągnął najwyższy w okresie minionych 20 lat poziom To bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Myślę jednak, że zanim jednak na Wall Street dojdzie do trwałych spadków, można jeszcze liczyć na kilka tygodni dobrej koniunktury. Odbicie w górę cen surowców, które wydaje się warunkiem kontynuacji wzrostów cen akcji na rynkach "wschodzących" jest na razie bardzo anemiczne. Pomimo najniższego od końca 2003 roku nastawienia na surowców energetycznych ceny ropy nadal osuwały się w dół. Dwa poprzednie epizody spadków cen ropy z cyklicznych szczytów (w 1997 i 2000 roku) rozpoczynały się od 28-31-proc. zniżek trwających 88-91 dni, po czym następowała korekta kasująca połowę strat. Podobny przebieg spadków obecnie oznaczałby początek silnego wzrostu cen ropy w okolice 68 USD począwszy od
pierwszego tygodnia listopada z poziomu 53-55,5 USD (dla WTI, która w środę kosztowała
57,5 USD)