Sytuacja spółki jest bardzo trudna. W zasadzie znajdujemy się na krawędzi bankructwa. Ale firmę można uratować. Posiadamy produkt i rynek. Naszym problemem są bardzo duże długi - twierdzi Marek Sypek, dyrektor finansowy Elektromontażu-Export.
Nowy układ na ratunek
Jaki jest jego pomysł na uratowanie firmy? - Przede wszystkim nowy układ z wierzycielami. Po tym jak w czwartek jeszcze raz zbadaliśmy księgi rachunkowe firmy, musimy przeanalizować, o jakie zmniejszenie długów poprosić naszych wierzycieli. O tę wiedzę będziemy bogatsi za około dwóch tygodni - odpowiada M. Sypek.
Pozostaje jednak pytanie, czy sąd zgodzi się na upadłość z możliwością zawarcia układu. Jeżeli uzna, że wierzyciele zostaną lepiej zaspokojeni w drodze upadłości likwidacyjnej, to zapewne ją ogłosi. Dodatkowo, nawet jeżeli sąd zgodzi się na układ, to taką decyzję mogą oprotestować wierzyciele. Wtedy również nastąpi likwidacja firmy. - Liczymy się z tym, ale jestem przekonany, że nasi wierzyciele wyjdą lepiej na tym, gdy firma będzie prowadziła działalność, a nie zostanie zlikwidowana - mówi Zdzisław Kondrat, prezes Elektromontażu-Export. Dodaje, że spółka już w przyszłym roku może zakontraktować prace za około 200 mln zł. W tym roku przychody mogą sięgnąć 80 mln zł. - Istotne jest jednak to, że wykorzystujemy 30 proc. swoich możliwości. Przy pełnym wykorzystaniu naszych mocy jesteśmy w stanie wyjść na prostą - dodaje. Według niego, po zatwierdzeniu układu i przy spłatach nowych rat układowych firma osiągnie rentowność po przekroczeniu 100 mln zł przychodów.
W poniedziałek pismo