Deficyt obrotów bieżących wyniósł w sierpniu 610 mln euro - podał Narodowy Bank Polski. Był o niemal 140 mln euro większy od średniej analityków ankietowanych przez "Parkiet". Zrewidowano natomiast dane za lipiec. Okazało się, że ujemne saldo było o ponad 300 mln euro mniejsze, niż początkowo podawano. Deficyt wyniósł 475 mln euro.

Deficyt w obrotach towarowych wyniósł w sierpniu 453 mln euro, co było zgodne z oczekiwaniami analityków. Wyższe od prognoz okazało się natomiast tempo wzrostu obrotów handlowych z zagranicą. Ekonomiści spodziewali się, że będzie wynosiło ok. 20 proc. Tymczasem eksport wzrósł o 23,4 proc., zaś import - o 24,3 proc. Zdaniem cytowanego przez Reutera Józefa Soboty, członka zarządu NBP, w najbliższych miesiącach powinniśmy się spodziewać dalszego przyspieszenia importu. - Jeśli tak, to eksporterzy naprawdę będą musieli się postarać, żeby zwiększać sprzedaż za granicą w takim tempie, które zapobiegłoby powiększaniu się deficytu na rachunku bieżącym - powiedział Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Według ING BSK, w sierpniu 12-miesięczny deficyt rachunku bieżącego odpowiadał 2,1 proc. PKB. W końcu ub. r. było to jeszcze tylko 1,7 proc. Zdaniem B. Pawłowskiego, w przyszłym roku można się spodziewać, że deficyt wzrośnie do 3-3,5 proc. Co to oznacza? - Gdyby w połączeniu ze wzrostem deficytu doszło do spadku bezpośrednich inwestycji zagranicznych, należałoby rewidować prognozy dla złotego. Zamiast oczekiwać stopniowej aprecjacji waluty, należało by się spodziewać stabilizacji kursu - stwierdził specjalista z ING BSK.