W 2005 r. rekordowa liczba otwartych pozycji (LOP) w kontraktach na WIG20 wynosiła 43,21 tys. Obecnie jest ich o ponad 30 proc. więcej. Wysoki LOP świadczy o tym, że inwestorzy są mocno podzieleni co do kierunku, w którym będą podążać notowania. Świadczy też o tym, że zarówno w obozie niedźwiedzi (inwestorzy, którzy oczekują przeceny), jak i w obozie byków (oczekujący zwyżki) przekonanie co do słuszności obranych poglądów jest bardzo duże, dzięki czemu inwestorzy nie obawiają się otwierać znaczących pozycji. LOP na poziomie 56,5 tys. oznacza, że otwartych jest dokładnie tyle pozycji krótkich, co pozycji długich. Liczba ta powinna wrócić do przeciętnego poziomu, gdy rynek zdecydowanie ruszy w którymś kierunku i opuści trwający od kilku miesięcy trend boczny.
Okazje do arbitrażu
Liczba otwartych pozycji nie byłaby jednak tak duża, gdyby nie coraz aktywniejsi na naszym rynku arbitrażyści. Inwestorzy ci poszukują sytuacji, w których kontrakty terminowe na indeks WIG20 są niewłaściwie wyceniane (w stosunku do indeksu WIG20). Otwierają wtedy przeciwstawne pozycje na obu rynkach (kupują lub sprzedają akcje z WIG20 i sprzedają lub kupują kontrakty). Najpóźniej w dniu wygaśnięcia kontraktów zainkasują zysk wynikający z niewłaściwej wyceny. Okazji do arbitrażu nie ma, gdy kurs kontraktu oscyluje wokół tzw. wartości teoretycznej (fair value, FV). Wartość teoretyczna kontraktów na WIG20 to nic innego jak wartość indeksu (np. 3180 pkt) powiększona o kwotę, jaką uzyskalibyśmy, inwestując do dnia wygaśnięcia tych kontraktów równowartość indeksu w złotych (3180 zł) po tzw. stopie procentowej wolnej od ryzyka (jest nią np. 3-mies. stawka WIBOR).
Kontrakty
wysoko cenione