Zarząd Dudy przedstawił wczoraj plany związane z emisją akcji. - Chcemy być liderem branży mięsnej w Polsce - zadeklarował prezes Maciej Duda. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami "Parkietu", spółka kupi kilka krajowych firm produkcyjnych i dystrybucyjnych. Strumień pieniędzy popłynie też na Ukrainę.
Cena może być wyższa
Duda chce wyemitować 48,2 mln akcji z prawem poboru (posiadaczowi jednej "starej" akcji będzie przysługiwało prawo kupna jednej "nowej"). Oferta będzie szybka. Przeprowadzi ją DM IDMSA. Prawo poboru zostanie ustalone prawdopodobnie 8 grudnia. Prawa do akcji serii G miałyby zadebiutować na GPW jeszcze przed końcem roku. Spółka planuje pozyskać z rynku ok. 150 mln zł. Oznacza to, że cena emisyjna akcji wyniesie nieco ponad 3 zł. - Taka jest propozycja zarządu. Musimy ją teraz przedyskutować z inwestorami finansowymi. Na pewno uda nam się dojść do porozumienia - zapewnia prezes Maciej Duda. Z nieoficjalnych informacji wynika, że instytucje mogą nalegać na podniesienie ceny. Przy niższej - ich zdaniem - spółka może nie dać rady sfinansować zapowiadanych projektów. Ostateczna decyzja zapadnie na walnym zgromadzeniu, które zwołano na 27 października.
Klon na Ukrainie
A plany są ambitne. Większość pieniędzy z emisji Duda zainwestuje na Ukrainie. Trafi tam nawet 100 mln zł. W planach jest przejęcie dużej fermy trzody chlewnej (za 35-40 mln zł) oraz przedsiębiorstw produkcyjnych, specjalizujących się w wieprzowinie (40-60 mln zł). Ambicją zarządu jest stworzenie na Ukrainie firmy porównywalnej z tą, którą prowadzą w Polsce. - Ukraina to dynamiczny rynek. Przewiduję, że w ciągu 4-5 lat będziemy w stanie osiągnąć tam to, co w Polsce zajęło nam 15 lat - ocenia wiceprezes Roman Miler. Zarząd zapewnia, że jego planom sprzyjają władze ukraińskie, które przychylnym okiem patrzą na inwestycje w sektorze rolnym. Podkreśla przy tym, że deficyt produkcji mięsa na Ukrainie sięga grubo ponad 0,5 mln ton. Poza tym rentowność tego biznesu jest wyższa. - Półtusza wieprzowa jest tam dwa razy droższa niż w Polsce, a ceny tuczu porównywalne - twierdzi Roman Miler. Dlatego priorytetem Dudy na Ukrainie nie będą przychody, lecz zyski.