Ameryka pożycza ponad 2 miliardy dolarów dziennie - alarmuje laureat Nagrody Nobla z ekonomii Joseph E. Stiglitz. Źadna gospodarka nie wytrzyma tego na dłuższą metę. Po raz pierwszy w tym toku deficyt handlowy - głównie z Chinami i innymi krajami basenu Pacyfiku - odbije się wyraźnie na wzroście gospodarczym USA w III kwartale - uważają analitycy z Nomura Economics Research. Morgan Stanley jest najbardziej pesymistyczny i szacuje, że deficyt handlowy obniży PKB Stanów Zjednoczonych o 0,4 proc.
Ekonomiści zwracają też uwagę na potencjalnie groźne konsekwencje wzrostu innego deficytu USA: budżet federalny corocznie ma około 400 miliardów dolarów niedoboru. Pieniądze te trzeba pożyczyć przez emisję papierów dłużnych.
Miliardy "pod kreską"
Amerykanie notują w ostatnich miesiącach jeden z największych deficytów bieżących w historii. Według Departamentu Handlu, w II kwartale 2006 roku najszerszy wskaźnik deficytu, obejmujący zarówno bilans handlowy, jak i przepływ inwestycji, wyniósł aż 218,4 mld USD i był o 2,4 proc. wyższy niż trzy miesiące wcześniej. W obu kwartałach I półrocza deficyt obrotów bieżących osiągnął poziom 6,6 proc. amerykańskiego PKB. To wystarczająco dużo, aby spędzać sen z oczu ekonomistom. Co gorsza, eksperci przewidują dalszy wzrost deficytu handlowego w kolejnych kwartałach. Oznacza to, że coraz więcej amerykańskich aktywów będzie przechodzić w obce ręce. Ekonomistów niepokoi także odpływ kapitału netto z inwestycji. W II kwartale bilans wyniósł minus 4,2 mld USD. Oznaczało to, że cudzoziemcy zarobili na inwestycjach w USA więcej niż Amerykanie za granicą. - Tegoroczny deficyt bieżący może wynieść nawet 900 miliardów dolarów. Grozi to amerykańskiej gospodarce "twardym lądowaniem" - mówi "Parkietowi" profesor Nouriel Roubini, ekonomista z New York University.
Gorzej w rankingach