Reklama

Zyski za granicą, podatek w Polsce

Publikacja: 18.10.2006 11:59

Czy zyskiem, który wypracują dla nas zagraniczne fundusze inwestycyjne, musimy podzielić się z fiskusem? Jeśli tak, to na jakich zasadach? Odpowiedź na te pytania wydawać się może prosta, ale przecież w sprawach podatkowych prostych odpowiedzi nie ma

Inwestując pieniądze, liczymy na zarobek. Radość z pomnożenia pieniędzy jest jednak okraszona ziarenkiem goryczy: 19-procentowym podatkiem, popularnie nazywanym podatkiem Belki.

Sytuacja w przypadku polskich funduszy inwestycyjnych jest prosta: podatek od zysku pobierany jest raz - przy sprzedaży jednostek uczestnictwa. Dotyczy to także sytuacji, kiedy zamieniamy jednostki jednego funduszu na jednostki innego (konwersja), czyli sprzedajemy jedne jednostki, by kupić drugie.

Rodzimy rynek rozpieszcza nas też ostatnimi czasy konstrukcjami parasolowymi. Chodzi o fundusze nazywane parasolami, które tworzą liczne subfundusze. Przenoszenie pieniędzy między tymi ostatnimi (np. ze względu na zmianę naszej strategii inwestycyjnej) nie wiąże się z obowiązkiem zapłaty podatku. Wszak wciąż nasza lokata dotyczy tego samego produktu (funduszu).

Z podobną konstrukcją można się spotkać w przypadku funduszy zagranicznych, oferowanych przez Merrill Lynch, Franklin Templeton czy Legg Mason. Poza zaletami - dostępem do wielu rynków finansowych, czy dochodowych gałęzi przemysłu, niższych kosztów zarządzania itd., wyróżniają się one właśnie budową parasolową, która umożliwia przenoszenie pieniędzy między subfunduszami bez płacenia za każdym razem podatku od zysku. Wyjątkiem są produkty oferowane przez Reiffeisena, w których nie ma możliwości bezpodatkowego konwertowania jednostek: raz wybrany fundusz musi nam służyć aż do końca inwestycji.

Reklama
Reklama

Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z funduszem typu umbrella (parasol), czy też klasycznym produktem, moment płacenia daniny fiskusowi jest odłożony w czasie aż do chwili, kiedy zamykamy inwestycję i realizujemy zyski. Daje to wciąż sporą przewagę funduszom nad innymi formami inwestowania kapitału, jak na przykład lokatą, która oznacza zamrożenie pieniędzy na z góry określony czas, po upływie którego otrzymujemy odsetki, pomniejszone już oczywiście o podatek. Jeżeli chcemy zachować płynność, zakładając np. krótkie lokaty (miesięczne), podatek płacimy przy każdym odnowieniu inwestycji, a nie wtedy, kiedy faktycznie inwestycję kończymy.

Co z wysokością podatku? W przypadku funduszy, których działalność zarejestrowana jest na terenie Wielkiego Księstwa Luksemburg (możemy się spotkać też z pojęciem SICAV, oznaczającym właśnie fundusze zarejestrowane w Luksemburgu), wysokość podatku w odniesieniu do funduszy generalnie sklasyfikowanych jako agresywne, zawierających w swoich portfelach głównie akcje, wynosi zero procent.

Czyni to z Luksemburga raj podatkowy i przyciąga inwestorów z całego świata. Inwestorzy nie podlegają w Luksemburgu żadnym podatkom od zysków, dochodu, darowizn lub spadków, z wyjątkiem osób mających miejsce stałego zamieszkania, stałego pobytu lub stały zakład w Luksemburgu.

Dla nas, jako potencjalnych uczestników funduszy luksemburskich, jest to - niestety - informacja tylko pozornie przyjemna, ponieważ jeśli podatku nie zapłacimy w Luksemburgu, to zgodnie z zasadą samoopodatkowania - mamy obowiązek wykazać ewentualny dochód w rocznym rozliczeniu podatkowym. Wynika to z faktu, że osoby fizyczne, które mają miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, podlegają obowiązkowi podatkowemu w Polsce od całości swoich dochodów - bez względu na miejsce położenia źródeł przychodów.

Umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania zawarta między Luksemburgiem a Polską chroni nas jedynie przed podwójnym opodatkowaniem, a nie przed opodatkowaniem w ogóle. Jeśli więc nasze dochody uzyskane w Luksemburgu są tam z podatku zwolnione, to w całości podlegają opodatkowaniu w Polsce.Ciekawym rozwiązaniem są fundusze wypłacające dywidendę. Są one reklamowane jako umożliwiające wypłatę całości lub części wypracowanego zysku jako dywidendy bez opodatkowania w momencie wypłaty.

Czy reklama

Reklama
Reklama

jest prawdziwa?

Na przykład fundusze z serii Fortis L Fix wypłacają uczestnikom raz w roku dywidendę - jest to wielkość ustalana przez tzw. agenta płatności (który jest przedstawicielem funduszu w danym kraju) porównywalna ze średnią, możliwą do uzyskania stopą zwrotu w danym roku na rynku, na którym działa fundusz.

Reszta zysku jest reinwestowana. Dopiero ewentualne umorzenie części lub całości jednostek w przypadku osób fizycznych, które nie prowadzą działalności gospodarczej, skutkuje opodatkowaniem całości zysku wypracowanego przez te jednostki, łącznie z zyskiem już wypłaconym w formie dywidendy. W przypadku konwersji pomiędzy subfunduszami nie wystąpi dochód do opodatkowania. Taka strategia pozwala jeszcze bardziej odwlec w czasie moment płacenia podatku, a otrzymane wcześniej zyski spożytkować na kolejne inwestycje lub miłe wakacje.

To rozwiązanie może jednak budzić wątpliwości. Wszak zgodnie z polskim prawem dywidenda jest opodatkowana, zatem polski podatnik ma obowiązek wykazać ją w swoim rozliczeniu podatkowym. Chyba że przyjąć, iż skoro obowiązek podatkowy w przypadku funduszy inwestycyjnych powstaje w chwili faktycznej sprzedaży jednostek uczestnictwa, to wypłata samego zysku nie powoduje konieczności natychmiastowej zapłaty podatku. Jednakże nawet wspomniane fundusze nie wydają się pewne, że opodatkowania wypłat dywidendy nie ma, bo na stronie internetowej jednego z nich zamieszczono informację że w tej sprawie najlepiej zasięgnąć porady doradcy podatkowego.

Kto liczy i rozlicza?

Rodzime regulacje dotyczące rynku funduszy inwestycyjnych wychodzą naprzeciw uczestnikom i umożliwiają płacenie podatku w imieniu uczestnika przez fundusz. Od strony technicznej wygląda to tak, że klient po sprzedaży jednostek uczestnictwa otrzymuje przelew pomniejszony o 19 proc. zysku z inwestycji. Będąc uczestnikami zagranicznego funduszu inwestycyjnego musimy pamiętać, aby samemu w zeznaniu rocznym wykazać dochód z tytułu sprzedaży jednostek i uregulować podatek - nikt nie zrobi tego za nas. Wysokość podatku wynosi - podobnie jak w przypadku rodzimych funduszy - 19 proc. zysku wypracowanego przez naszą inwestycję.

Reklama
Reklama

Przykładowo: inwestujemy 100 tys. złotych. Po roku, dzięki udanym inwestycjom funduszu, mamy o 20 proc. więcej. Oznacza to, że nasz zysk wyniósł 20 tys. złotych i jest on podstawą do naliczenia podatku w wysokości 19 proc., który w tej sytuacji wyniesie 3800 zł. Pamiętajmy również że prowizja jest kosztem. Jeśli więc wpłacimy do funduszy 100 tys. zł, ale faktycznie jednostki zostaną kupione za 95 tys. zł (po pobraniu 5 tys. zł prowizji), wówczas podatek zapłacimy od faktycznego zysku - ponad kwotę 100 tys. zł.

W przypadku funduszy denominowanych w obcej walucie sposób rozliczenia zysku uzyskanego w funduszu jest nieco bardziej skomplikowany: należy przeliczyć na złotówki wartość środków na początku inwestycji, po średnim kursie NBP z dnia nabycia, oraz wartość na końcu inwestycji - po średnim kursie NBP z dnia sprzedaży jednostek. Taki zabieg pozwoli nam określić zysk wyrażony w złotych.

Inwestując we wrześniu 2004 r. 10 tys. euro w fundusz nominowany w euro, przy średnim kursie 4,3 zł za 1 euro, musieliśmy wydać na jednostki równowartość 43 tys. złotych. Kończąc inwestycję we wrześniu 2006 r., przy założeniu stopy zwrotu rzędu 10 proc. rocznie, wartość zgromadzonych środków powinna wynieść 12,1 tys. euro, dając nam zysk w wysokości 2,1 tys. euro na przestrzeni całej inwestycji. Przeliczając końcową wartość po średnim kursie wspólnej waluty z września 2006 r. - 3,9 zł za 1 euro, wartość naszej inwestycji w złotówkach wyniosłaby 47 190 zł, co oznacza, że w ciągu dwóch lat zarobiliśmy 4 190 zł. Suma ta byłaby podstawą do zapłacenia podatku w wysokości 19 proc. (Może też zaistnieć sytuacja, że złoty umocni się w stosunku do waluty, w której inwestujemy, na tyle, że pochłonie to - licząc w złotych - nasze zyski z inwestycji. W takiej sytuacji tracimy z powodu zmiany kursów walut (ryzyko kursowe) i nie jesteśmy zobligowani do zapłacenia podatku. Z kolei jeśli wartość złotego w stosunku do waluty inwestycji spadnie, wówczas nasz zysk powiększy się o dodatnie różnice kursowe. Dzięki temu zarobimy, licząc w złotych, więcej, ale też zapłacimy większy podatek.

Historia zagranicznych funduszy inwestycyjnych na naszym rynku kapitałowym jest stosunkowo krótka. Nie ma więc jeszcze zbyt wielu przypadków realizacji zysków i płacenia od nich podatków, a co za tym idzie - jednoznacznego stanowiska fiskusa na temat tego, jak dokładnie ów podatek płacić.

W związku z tym warto do problemu podejść ostrożnie, pytając w razie potrzeby o zdanie licencjonowanego doradcę podatkowego i/lub urząd skarbowy.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama