Jedynym metalem, którego cena wzrosła wczoraj w Londynie, było aluminium. Ceny cynku, a zwłaszcza cyny, odnotowały największe spadki po wywindowaniu się na rekordowe poziomy dzień wcześniej. Aluminium drożało pewnie dlatego, że dotychczas cena tego metalu rosła wolniej niż innych. Od początku bieżącego roku zyskała 18 proc., podczas gdy miedź zdrożała w takim samym okresie o 77 proc., a cena niklu uległa podwojeniu.

Nie bez znaczenia dla wczorajszych notowań aluminium był też komunikat o wynikach produkcyjnych Rusala. W pierwszych 9 miesiącach br. spółka ta zwiększyła produkcję aluminium o 2 proc., do 2,07 mln ton, a produkcję aluminy o 2,1 proc., do 2,95 mln ton. Poprawa wyników była więc niewielka i była skutkiem wyłącznie poprawy wydajności. Świadczy to o niezwykle skromnych rezerwach produkcyjnych, co przy spodziewanych wzrostach popytu zapowiada dalsze zwyżki cen. Komunikaty Rusala są teraz szczegółowo analizowane, gdyż firma ta kupuje rosyjskiego rywala Sual i część szwajcarskiej firmy Glencore. Wynikiem tej transakcji będzie powstanie największego na świecie producenta aluminium. Wzrost cen surowców zachęca do fuzji do przejęć wśród firm metalowych i wydobywczych. Tegoroczna wartość takich transakcji przekroczyła 100 mld USD.

Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2713 USD, o 35 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2585 USD za tonę.