Już w pierwszej minucie wczorajszej sesji na nowojorskiej NYSE indeks Dow Jones Industrial Average, pokazujący zmiany kursów akcji 30 dużych spółek, po raz pierwszy w historii pokonał poziom 12 tysięcy punktów. Wprawdzie wskaźnik ten nie odgrywa takiej roli jak dawniej, gdyż pokazuje tylko fragment rynku, ale środowy wyczyn inwestorów świadczy o klimacie na giełdach akcji i ich skłonności do natychmiastowego wykorzystania każdej ważnej informacji.

Wprawdzie poprzedniego dnia przestraszył ich wzrost inflacji bazowej (bez żywności i energii) na rynku hurtowym i zatrzymali się przed progiem 12 tys. pkt, ale wczoraj, mimo wzrostu we wrześniu inflacji bazowej cen konsumenckich w ujęciu rocznym, zdecydowali się na atak. Sprzyjał temu większy od prognozowanego spadek inflacji liczonej z żywnością i energią, lepsze wieści z rynku nieruchomości, a także wyniki finansowe kilku ważnych spółek, jak Intel czy IBM. Gracze giełdowi uznali, że Fed nie powinien martwić się inflacją i nie ma powodów, by podnosić oprocentowanie funduszy federalnych. Z drugiej strony, wyniki firm mogą wskazywać, że kondycja gospodarki amerykańskiej nie jest zła i warto kupować akcje.

Optymiści zdominowali też rynki europejskie. Od rana grali pod spadek inflacji w USA. W górę szły główne indeksy giełd na wszystkich osiemnastu rozwiniętych rynkach.

Wyróżniała się francuska spółka LVMH, producent towarów luksusowych, która poprzedniego dnia taniała z powodu słabszych wyników. Wczoraj gracze pozytywnie ocenili jej szanse na rynku amerykańskim.

Najlepsze były firmy górnicze. Rio Tinto, czołowa firma branży surowcowej, podrożało o 2,7 proc., gdyż w III kwartale osiągnęło rekordowe wydobycie rudy żelaza. Notowaniom BHP Billiton, lidera wśród firm branży górniczej, sprzyjały spekulacje o rosnącym wśród jubilerów popycie na złoto. Wiceliderami wzrostów były spółki finansowe na czele z holenderskim ABN AMRO i włoskim Capitalia. Głównym czynnikiem były spekulacje o przejęciach.