O godzinie 12.49 baryłkę ropy Brent wyceniano na 59,62 dolara, czyli 0,07 procent powyżej środowego zamknięcia. Inwestorzy spodziewają się, że państwa zrzeszone w kartelu OPEC zadecydują dziś o obcięciu produkcji ropy o 1 milion baryłek dziennie, aby zahamować postępującą od tygodni przecenę kursu surowca.
"Niektórzy, bardziej jastrzębi członkowie (kartelu) chcieliby jednak większej redukcji. Wydaje im się, że milion (baryłek dziennie mniej) może nie wpłynąć w żaden sposób na ceny" - powiedział minister do spraw ropy Kuwejtu, Sheikh Ali al-Jarrah al-Sabah.
Zdaniem części analityków, powszechnie oczekiwana dziś przez rynek decyzja o ograniczeniu wydobycia nie zdoła jednak odwrócić na razie obserwowanego ostatnio trendu spadkowego.
"Długoterminowy trend zwyżkujący został silnie naruszony i jest mało prawdopodobne, że kurs ropy znów silnie wzrośnie. Należy oczekiwać pogłębienia spadków w kierunku 55 dolarów za baryłkę. Wtedy zalecalibyśmy ponownie otwieranie długich strategicznych pozycji" - napisali analitycy Barclays Capital.
Za realizacją tak zarysowanego scenariusza przemawiają między innymi wysokie zapasy ropy w USA. Według środowych informacji amerykańskich władz energetycznych, wzrosły one w ciągu ostatniego tygodnia o kolejnych 5,1 miliona baryłek wobec 1,3 miliona oczekiwanego przez analityków.