Słowacki rząd, choć deklaruje, że sam chce odkupić od Jukosu 49 proc. akcji Transpetrolu, zastanawia się, którą firmę wybrać na jej przyszłego inwestora - wynika z informacji, jakie zdobył "Parkiet" ze źródeł dyplomatycznych.
Rząd w Bratysławie, do którego należy obecnie 51-proc. udziałów operatora słowackich rurociągów naftowych, kilka miesięcy temu zadeklarował, że sam chce odkupić od upadającego Jukosu pozostałe 49 proc. papierów. O mniejszościowy pakiet zabiega jednak także kilku inwestorów z branży: rosyjskie Gazprom i Rosnieft, węgierski MOL, czeska spółka Cepro oraz polskie Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych "Przyjaźń".
Polski rząd, jak dowiedział się "Parkiet" w sekretariacie rzecznika prasowego rządu Jana Dziedziczaka, wspiera starania PERN-u o zakup akcji Transpetrolu. To właśnie z inicjatywy naszych władz na początku października podczas wizyty premiera Słowacji Roberta Fico w Warszawie, poruszono temat przyszłości operatora słowackich rurociągów. Szefowie obu rządów, jak wynika z naszych informacji, rozmawiali o słowackiej firmie "w cztery oczy". Co ustalono, pozostaje więc tajemnicą.
Wykup mniejszościowego pakietu Transpetrolu kosztowałby zapewne Słowację około 100 mln USD (oferty zainteresowanych firm opiewają na kwoty od 103 mln USD do około 120 mln USD). Trzeba też zauważyć, że zgodnie z projektem budżetu, jaki kilka dni temu przyjął rząd w Bratysławie, przyszłoroczne dochody państwa sięgną 308,1 mld koron (około 10,52 mld USD), a wydatki - 347 mld koron (około 11,85 mld USD). Jednocześnie, jak powiedziano nam w Ministerstwie Finansów Słowacji, nie przewidziano żadnych dochodów z tytułu prywatyzacji majątku państwowego. Przeciwnie - w ostatnim czasie gabinet Roberta Fico wstrzymał nawet rozpoczęte już procedury prywatyzacyjne m.in. dwóch największych słowackich lotnisk: w Bratysławie i Koszycach, a także spółek energetycznych.
W tej sytuacji wydanie 100 mln USD na przejęcie kontroli nad 100 proc. Transpetrolu, szczególnie że władze dysponują już pakietem kontrolnym spółki, może okazać się kłopotliwe. Dlatego właśnie rząd w Bratysławie skłania się ku temu, by pozyskać dla Transpetrolu inwestora branżowego.