Indeksy zachodnioeuropejskich giełd najpierw poszły lekko w dół, potem trochę w górę. Otwarcie rynków za Atlantykiem wyszło z grubsza na zero. Później było lepiej. Dow Jones pobił w czwartek rekord i po raz pierwszy w historii na zamknięciu sesji przebił psychologiczną barierę 12 tys. pkt. Miał wartość 12011,73 pkt. Zyskiwały akcje telekomów i firm energetycznych. Inwestorzy liczą, że pokażą one dobre wyniki finansowe. Wczoraj ukazały się raporty kwartalne Citigroup, Coca-Coli, Pfizera, a rynek miał do "skonsumowania" także wyniki Apple, które ukazały się w środę po sesji. We wszystkich przypadkach okazały się lepsze od oczekiwań analityków. To potwierdza, że amerykańska gospodarka ma się dobrze. Ale inwestorom są widać potrzebne silniejsze argumenty. Średnia Dow Jones rosła po kilku godzinach handlu o ok. 0,2 proc., podobnie jak technologiczny wskaęnik Nasdaq.
Firmom telekomunikacyjnym pomogła rekomendacja "kupuj" od analityków banku Lehman Brothers. Akcje AT&T zyskały prawie 3 proc. Papiery spółek naftowych rosły średnio o 0,9 proc. w wyniku zwyżki cen ropy (podrożała w oczekiwaniu na cięcia produkcji przez kartel OPEC). Po wcześniejszych lekkich spadkach po południu straty odrobiły giełdy europejskie. O ponad 2 proc. zdrożały wczoraj w Londynie walory koncernu surowcowego BHP Billiton. Wzrosły bowiem notowania miedzi, po tym jak zostały opublikowane dane potwierdzające bardzo szybkie tempo wzrostu gospodarki Chin, jednego z największych konsumentów metali kolorowych. Firmom farmaceutycznym pomogły wyniki finansowe amerykańskiego koncernu Pfizer, potwierdzające dobrą koniunkturę w branży. Akcje AstraZeneca zyskały 2,7 proc.
Wczoraj zniechęcać do zakupów papierów w Europie mogły wyniki finansowe Nokii i SAP, dwóch liderów branży zaawansowanych technologii. Akcje fińskiego producenta komórek spadły o ponad 5 proc., a niemieckiego producenta oprogramowania o ponad 2 proc.